zabytki dolnego śląska

www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

Polish Czech English French German Italian Russian Spanish

D3 008

Elisabeth von Küster, szefowa Fundacji Ochrony Kultury Śląskiej i właścicielka pałacu w Łomnicy koło Jeleniej Góry, nie ochłonęła jeszcze z wrażenia po tym, jak otrzymała zaproszenie do Warszawy na spotkanie z księciem Walii Karolem

 

W trakcie rozpoczynającej się 15 marca wizyty w Polsce książę zamierza poświęcić sporo uwagi popadającym w ruinę zabytkowym, dolnośląskim rezydencjom.

- Wiem, że książę jest zainteresowany przebiegiem renowacji pałacu w Łomnicy i przywróceniem mu dawnego blasku - mówi Elisabeth von Küster. - Poproszono mnie także o przygotowanie spisu i krótkiej charakterystyki podobnych obiektów z regionu, które wymagają nakładów inwestycyjnych.
Pomocy w przygotowaniu takiego dokumentu udzielił już właścicielce pałacu w Łomnicy Marek Stadnicki, dyrektor Muzeum w Wałbrzychu. W przeszłości zajmował się już bowiem tą tematyką.

- Na terenie naszego województwa mamy około 2,5 tysiąca zabytkowych wiejskich rezydencji - wyjaśnia Marek Stadnicki. - Prawdopodobnie nie umknęło to uwadze księcia Karola, który znany jest z angażowania się w ratowanie obiektów światowego dziedzictwa.

Rzeczywiście, zainteresowanie następcy brytyjskiego tronu zabytkowymi rezydencjami Dolnego Śląska nie jest przypadkowe. Zapoznał się on niedawno z raportem "Śląsk: kraina umierających domów wiejskich". Dokument został opracowany przez organizację Ratujmy Brytyjskie Dziedzictwo. Dlatego w trakcie wizyty w Polsce będzie rozmawiał na ten temat, poza Elisabeth von Küster, także z ministrem kultury oraz krajowym i dolnośląskim konserwatorem zabytków.

- Nie sądzę, by podczas tego spotkania były poruszane kwestie zakupu przez księcia jakiejś konkretnej zabytkowej nieruchomości na Dolnym Śląsku - tłumaczy Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego. - Prawdopodobnie skoncentrujemy się na kwestiach dotyczących finansowania ochrony i renowacji dóbr dziedzictwa światowego.

Księcia Karola interesują zabytki naszego regionu Być może kupi jakiś zaniedbany, ale ładny pałacykPytany przez nas o to, do kupna której z dolnośląskich nieruchomości zachęciłby jednak księcia, minister wymienił Lubiąż. Jego zdaniem, dzięki wielkości obiektu, mogłyby być w nim realizowane przedsięwzięcia o zasięgu ponadregionalnym, a nawet międzynarodowym.

Dolnośląski wojewódzki konserwator zabytków, także zaproszony na spotkanie z księciem, chce zainteresować monarchę zamkiem w Gorzanowie i popadającym od kilku lat w ruinę pałacem w Bożkowie.

- Zastanawiając się nad zakupem rezydencji książę na pewno nie nada sprawie rozgłosu - mówi Marek Stadnicki. - Po takiej informacji ich obecni właściciele żądaliby za nieruchomość astronomicznej kwoty.

W 2006 roku książę Walii kupił i odrestaurował dwa domy w Rumunii. Nieruchomości położone są w wioskach Malancrav i Visri w Transylwanii. Książę był pod wrażeniem tego regionu już podczas swojej pierwszej wizyty w Rumunii w 1998 roku. Dlatego postanowił odtworzyć i zachować jego pierwotny wygląd oraz wesprzeć mieszkańców w rozwoju turystyki regionalnej.

W 2006 roku książę kupił posiadłość w walijskim Llwynywermod.

W jej skład - oprócz niewielkiego, zabytkowego domu - wchodzi 150 hektarów łąk i parku oraz 40 hektarów lasów. Nieruchomość jest wykorzystywana sporadycznie w trakcie urlopów księcia i jego małżonki. Służy także jako siedziba licznych książęcych organizacji charytatywnych.

W 2006 roku Książę Walii oraz prezydent Islamskiej Republiki Afganistanu powołali do życia fundację Turquoise Mountain. Jej celem jest zachowanie bogatego dziedzictwa archeologicznego i kulturowego Afganistanu dla przyszłych pokoleń. Po upadku rządu talibów wiele miast w Afganistanie boryka się z problemem rozwoju budownictwa. Chodzi o zachowanie historycznych budowli w miastach: Kabul, Herat, Ghazni i Balkh.

 

źródło: gazeta wrocławska

 

Comment

Zadzwonił ostatni szkolny dzwonek. Dzieciaki kolejne dwa miesiące spędzą na wakacjach.  Mamy nadzieję że część z nich poświęci choć chwilkę na zapoznanie się, a może zaprzyjaźnienie ze Śląskim zabytkiem to w dużej mierze będzie zależeć od rodziców. Naprawdę warto najmłodszych rozwijać pokazując im historię naszego regionu.

Ciekawe podeście do przedstawiania historii mają organizatorzy konkursu Zamkowe Legendy. Konkurs w którym uczniowie szkół podstawowych będą mieli za zadanie opisać oraz zilustrować legendę związaną z dowolnie wybranym zamkiem. Mamy nadzieję że duża część tych legend będzie odnosić się do naszych Śląskich zamków. Nagrodą dla klasy, która zwycięży w konkursie będzie trzydniowa wycieczka. Na tę nagrodę zbierają fundusze organizatorzy konkursu poprzez portal PolakPotrafi.pl - więcej o konkursie i zbiórce środków możecie znaleźć pod adresem: https://staging.polakpotrafi.pl/projekt/zamkowe-legendy
 
Serdecznie zachęcamy do wsparcia projektu dowolną kwotą nawet jeżeli będzie to jeden złoty. Naprawdę warto wspierać takie inicjatywy 10 minut swojego czasu, który na to poświęcimy jest dla Zamkowych Legend bezcenny.
 

Comment

Beata Żołnieruk, wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Wałbrzyskiego, zwróciła się z wnioskiem do Zarządu Powiatu Wałbrzyskiego o wsparcie w pozyskaniu środków finansowych na realizację zadania zatytułowanego „Lokalny projekt archiwum historii mówionej powiatu wałbrzyskiego”.

 

 

Jak uzasadnia Beata Żołnieruk, lokalny projekt archiwum historii mówionej powiatu wałbrzyskiego to działalność na rzecz społeczności, od której otrzymujemy osobiste wspomnienia. Chodzi o zbieranie materiałów, nagranie wspomnień, zrobienie kopii zdjęć dokumentów, zdjęć pamiątek. To wszystko ma posłużyć dalszej promocji powiatu wałbrzyskiego. Beata Żołnieruk uważa, że takie materiały opatrzone logiem „Archiwum mówione powiatu wałbrzyskiego” będą używane przez media regionalne i ogólnopolskie. Schemat tych działań miałby polegać na stworzeniu strony inetrnetowej poświęconej projektowi, nagłośnieniu celu projektu i zaangażowaniu jak największej liczby osób do jego realizacji. Siedzibą „Archiwum historii mówionej powiatu wałbrzyskiego” miałby się stać w zamyśle Zamek Książ. Jak podkreśla we wniosku Beata Żołnieruk, pomysłodawcą realizacji projektu jest Łukasz Kazek, który jest znany z dokumentowania przeszłości naszego regionu.
 
Zarząd Powiatu Wałbrzyskiego zapewnia, że projekt jest godny wsparcia i w tym celu Starostwo Powiatowe w Wałbrzychu zwróci się do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego w sprawie wsparcia finansowego tego pomysłu.
 

Comment

Przez co najmniej 200 lat dumą Cieplic i regionu była sławna Biblioteka Majoracka Schaffgotschów, zwana na przełomie XIX i XX w. Skarbcem Śląska. Bibliotekę i towarzyszące jej zbiory gromadziła rodzina Schaffgotschów co najmniej od XVI w.

 

- Były to: rękopisy, ryciny, inkunabuły, starodruki, broń i uzbrojenie, wyroby rzemiosła, ubiory, sztandary, dzieła sztuki, numizmaty, precjoza, skały i minerały, osobliwości przyrody, preparaty mokre i suche zwierząt, zielniki, jaja i gniazda ptasie i wiele innych cennych oraz ciekawych przedmiotów. Gromadzono je w zamkach, pałacach, dworach i innych obiektach należących do Szaffgotschów. Rozproszone zbiory znalazły się na początku XVIII w. w rękach jednego właściciela - Johanna Antona Schaffgotscha. W 1716 r. przeniósł je do nowo zbudowanego pałacu w Sobieszowie. W 1733 r. w zapisie testamentowym zastrzegł, by jego spadkobiercy utrzymali i rozbudowali zbiór oraz nigdy nie dopuścili do jego rozproszenia – mówi Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego.
 

Bibliotekę i kolekcję w Sobieszowie udostępniono w 1734 r. To były podwaliny dla jeleniogórskiego muzealnictwa. W tym roku minie 280 lat od momentu, kiedy została stworzona w regionie pierwsza ekspozycja w typie muzealnym. Po sekularyzacji zakonów w 1810 r. likwidacji uległ cysterski Klasztor w Krzeszowie i jego prepozytura w Cieplicach. Budynki po cieplickiej filii klasztoru kupił hrabia Leopold Gothard Schaffgotsch w 1812 r. Do części z nich od strony północno-zachodniej, po remoncie w latach 1833-1834, przeniósł eksponaty z Sobieszowa. Bibliotekę Majoracką w Cieplicach, ze wspomnianymi wyżej wystawami, udostępniono 1 lipca 1834 r. Jest to kolejna okrągła rocznica, jaka będzie miała miejsce w tym roku, bo minie 180 lat od otwarcia pierwszej Biblioteki i ekspozycji w Cieplicach, co jest początkiem muzealnictwa w Uzdrowisku. 

- Następni przedstawiciele rodu Schaffgotschów, czyli Leopold Christian Gothard, Leopold Gothard, Ludwik Gothard i Friedrich Gothard dbali o zbiory i ciągle je powiększali. Na początku XX w. w Bibliotece Majorackiej, mieszczącej się już w zespole pocysterskim i innych budynkach w Cieplicach, przechowywano i udostępniano ponad 80 tys. ksiąg, w tym wiele inkunabułów i starodruków, tysiące militariów, w tym zdobycze spod Wiednia z 1683 r., armaty z XV w., zbroje, a nawet miecz katowski, którym ścięto Hansa Urlyka Schaffgotscha, tysiące rycin, map i planów, tysiące skał i minerałów oraz tysiące obiektów przyrodniczych, w tym kilka tysięcy preparatów dermoplastycznych ptaków, kilkanaście tysięcy preparatów owadów, prawie 10 tys. jaj i gniazd ptasich. Do tego były również zabytkowe meble, wyroby rzemiosła, dzieła sztuki, obiekty etnograficzne, sfragistyczne, numizmatyczne, archeologiczne oraz tysiące innych przedmiotów – wylicza dyrektor.

Nie bez powodu Bibliotekę i zbiory nazwano Skarbcem Śląska. Były nie tylko atrakcją dla kuracjuszy i turystów, ale też magnesem przyciągających znawców sztuki, historyków, etnografów, przyrodników, archiwistów i wielu innych. Zbiory dotrwały do 1945 r. Na mocy umów w Jałcie i Poczdamie, Dolny Śląsk, w tym Cieplice został włączony do Polski. Na tym terenie znajdowało się kilkadziesiąt niemieckich muzeów z ocalałymi zbiorami. To było więcej niż w całej II Rzeczypospolitej. Ponadto było też wiele bogato wyposażonych zamków i pałaców, wiele cennych kolekcji w domach prywatnych oraz w skrytkach utworzonych przez Günthera Grundmanna. 

Władze polskie musiały podjąć szybkie działania, by szabrownicy i Rosjanie, nie zagrabili tych cennych przedmiotów. Zajęła się tym Naczelna Dyrekcja Muzeów i Ochrony Zabytków w Warszawie, którą kierował profesor Stanisław Lorentz. Jeszcze w czasie wojny, tj. 23 marca 1945 r. opracowano dla polskich jednostek wojskowych, zajmujących tereny Ziem Odzyskanych, „Instrukcję dla formacji wojsk polskich wkraczających na tereny przywrócone Polsce”. Były w niej m.in. wytyczne jak zabezpieczać eksponaty, dzieła sztuki, zamki, pałace itp. 

- W 1945 r. zaraz po zakończeniu działań wojennych spotkali się polscy muzealnicy, którzy debatowali nad przyszłością polskiego muzealnictwa w nowych realiach. Większość polskich muzeów było zniszczonych i rozgrabionych. Trzeba było uzupełnić zbiory o te z Ziem Odzyskanych. Powstał wtedy ciekawy dokument, świadczący o tym, że nie sądzono, iż Polska utrzyma się jako niepodległy kraj, niezależny od Rosji Sowieckiej. Zawarto w niej o co powinien wystąpić rząd odradzającej się Polski. Jego część brzmiała następująco: „W sprawie rewindykacji mienia artystycznego i kulturalnego, zrabowanego przez Niemców oraz odszkodowań za dzieła zniszczone, a także w sprawie zwrotu wkładu kulturalnego na ziemiach włączonych do Związku Radzieckiego”. Jeszcze w tym samym roku na Dolny Śląsk przyjechały specjalne ekipy muzealników. Do 1946 r. przedstawicielem z Warszawy na nasz teren był Witold Kieszkowski, który kierował grupami zabezpieczającymi zbiory – opowiada Stanisław Firszt.

Schaffgotschowie opuścili Cieplice w lutym 1945 r., zostawiając wszystkie zbiory i wyposażenie. Kazimierz Pawelski, ojciec mieszkającej do dzisiaj w Cieplicach Zofii Zator, były pracownik przymusowy u Szaffgotschów, zebrał Polaków, którzy też pracowali, jako robotnicy przymusowi i razem ratowali te cenne kolekcje, zabezpieczając szczególnie zwiezione tu najcenniejsze kolekcje z najważniejszych muzeów i kościołów okupowanej Polski. Biblioteką Majoracką i zbiorami zarządzało Uzdrowisko Cieplice. Wszystko chciano wywieźć stąd już w 1945 r. Przeciwstawił się temu starosta jeleniogórski Wojciech Tabaka. Zaproponował, by na bazie Biblioteki i zbiorów stworzyć polską placówkę naukową dla całego Dolnego Śląska w Cieplicach. Powołano Bibliotekę Śląska im. Samuela Bandtkego, którą otworzono 8 czerwca 1947 r. Niestety działała jedynie rok. Miały na to wpływ działania władz w Warszawie.

- Jeszcze przed zakończeniem działań wojennych, 6 maja 1945 r. Krajowa Rada Narodowa wprowadziła ustawę o majątkach opuszczonych i porzuconych, chodziło o majątki poniemieckie, z której wynikało, że wszystko przepada na rzecz skarbu Państwa Polskiego. 3 stycznia 1946 r. weszła kolejna ustawa o nacjonalizacji przedsiębiorstw. 8 marca 1946 powstała kolejna ustawa o przejęciu majątków poniemieckich przez Państwo Polskie. W 1950 r. upaństwowiono zbiory muzealne, więc władze lokalne straciły wpływ na to, co się będzie działo ze zbiorami. To wszystko umożliwiło i spowodowało, że do 1952 r. z Cieplic wywieziono praktycznie wszystkie cenne rzeczy z muzeów i pałaców. Najszybciej działało Ministerstwo Kultury, któremu podlegały wszystkie muzea: historyczne, sztuki, biograficzne. W Cieplicach pozostawiono tylko zbiory przyrodnicze, podlegające Ministerstwu Oświaty, które nie działało tak szybko, bo walczyło z analfabetyzmem w Polce, co było dla niego ważniejsze – twierdzi Stanisław Firszt.
Zbiory przyrodnicze oraz resztkę eksponatów historycznych przeniesiono w 1953 do jednego obiektu tzn. do Długiego Domu w Cieplicach, będącego częścią zespołu pocysterskiego. Na tej bazie (resztkach) utworzono Muzeum Przyrodniczym w Cieplicach Śląskich Zdroju i udostępniono je 12 września 1954 r. 60-ta rocznica utworzenia Muzeum Przyrodniczego w Cieplicach wypada zatem w bieżącym roku. W 1967 r. Muzeum przeniesiono do Pawilonu Norweskiego. Związek tych eksponatów i Muzeum Przyrodniczego ze Skarbcem Śląska, czyli Biblioteką Schaffgotschów, przez lata zacierał się i nikomu nie zależało, by o tym przypominać. 

Dopiero od 2008 r. Muzeum rozpoczęło starania, by wrócono do tradycji, a jednocześnie do miejsc, gdzie zbiory przyrodnicze i inne kolekcje wraz z księgozbiorem były przechowywane. W latach 2010-2013 trwał remont i adaptacja pomieszczeń dawnej Biblioteki Schaffgotschów na cele muzealne. W 2013 r. po remoncie zespołu pocysterskiego zbiory przyrodnicze (jedyna pozostałość po Bibliotece Schaffgotschów) powróciły do miejsca skąd je wywieziono. To był drugi krok w przywracaniu pamięci o tym, czym były cieplickie zbiory. Trzecim krokiem będzie budowa stałych wystaw (przyrodniczych i historycznych) z wykorzystaniem tych eksponatów, których w Cieplicach już nie ma, a znajdują się w zbiorach polskich instytucji. 

- Pisaliśmy do różnych muzeów, archiwów i bibliotek w Polsce, gdzie mogą znajdować się zbiory Biblioteki Majorackiej. Okazało się, że m.in. w Bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego znajdują się starodruki, grafiki, atlasy z XVIII i XIX w. W Bibliotece Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego są starodruki i druki teologiczne, grafiki, z XVII i XVIII w, w Bibliotece Narodowej w Warszawie jest ok. 190 albumów, 800 rycin, 7 tys. grafik i 130 starych fotografii, w Bibliotece Publicznej Miasta Warszawy są książki i pocztówki, w Bibliotece Śląskiej w Katowicach są książki, grafiki i mapy z XIX w., w Bibliotece Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu są rękopisy, książki, czasopisma, atlasy, mapy, druki, w Bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego - ryciny, rękopisy, starodruki, w Muzeum Narodowym w Krakowie znajdują się ryciny, rysunki, akwarele, wyroby ze szkła, w Muzeum Narodowym w Kielcach - wyroby szklane, w Muzeum Narodowym we Wrocławiu - grafiki, broń, malarstwo, rzemiosło artystyczne, w Wielkopolskim Muzeum Wojskowym w Poznaniu - grafiki, rzeźby, armaty, w Muzeum w Wałbrzychu - ok. tysiąca skał i minerałów. W Centralnym Muzeum Morskim znajduje się nawet model statku z XVIII w., a na Wawelu broń turecka spod Wiednia z 1683 r. Poza tym w Archiwum Państwowym we Wrocławiu jest ponad 32 tys. tzw. jednostek aktowych w 25 działach i prawie tysiąc map, we wrocławskim Ossolineum są grafiki, starodruki i ok. 19 tys. odcisków pieczęci lakowych, które zostały wykonane w Cieplicach. Oczywiście jest to tylko część dawnych zbiorów Skarbca Śląska, do tego trzeba doliczyć tysiące okazów przyrodniczych będących w innych instytucjach – wylicza Stanisław Firszt. 

Eksponaty te należą dzisiaj do tych instytucji, które je otrzymały w latach 50’ i przez 60 lat o nie dbały. Gdyby Muzeum Przyrodnicze chciało zwrotu, wzięcia w depozyt lub wypożyczenia tych eksponatów musiałoby zapewnić im te same warunki, w jakich były przechowywane, a nawet lepszych. Remont i adaptacja zespołu pocysterskiego w siedzibie dawnej Biblioteki Schaffgotschów tę sprawę już rozwiązały. Możliwe więc będzie wypożyczenie części zbiorów i ich ekspozycja, co Muzeum Przyrodnicze planuje sukcesywnie realizować. Nie jest to nowy pomysł na Dolnym Śląsku. W 2001 r. w Świdnicy odbyło się spotkanie muzealników śląskich, gdzie dyskutowano o zwrotach zbiorów, jednak żadna z instytucji nie była na to gotowa. W 2002 r. Miłośnicy Cieplic starali się o powrót części zbiorów Schaffgotschów do Cieplic, jednak nie było miejsca, gdzie można by je przechowywać. 

- Muzeum Przyrodnicze, jak wspomniano wyżej już w 2008 r. rozpoczęło działania, by wrócić do tradycji Skarbca Śląska. Po remoncie zespołu pocysterskiego (sierpień 2013 r.), do którego przeniesiono całe Muzeum Przyrodnicze, warunki poprawiły się. Teraz będziemy starać się usilnie, by zbiory Schaffgotschów, te które pozostały w Cieplicach i te, które wywieziono w czasach stalinowskich wróciły, albo na stałe, albo w formie wystaw czasowych, do Cieplic. Obecnie skupiamy się na przygotowaniu wystaw stałych z tych eksponatów, które posiadamy. Priorytetem na ten rok będzie budowa ekspozycji ornitologicznej, geologicznej, entomologicznej i dwóch historycznych związanych z miejscem dawnych zbiorów. Będą otwierane sukcesywnie, może przy okazji wspomnianych wyżej rocznic. Tymczasem przygotowujemy cały czas różnorodne wystawy czasowe i prowadzimy działania edukacyjno-oświatowe. Jednocześnie urządzamy i porządkujemy (po przeprowadzce) magazyny i pracownie Muzeum – mówi dyrektor Firszt.

Tak więc w roku 2014 realizowany będzie trzeci krok w kierunku odzyskiwania tego, co Cieplice utraciły w mrocznych czasach komunizmu, tzn. części starej tradycji i tożsamości, jaką była Biblioteka Schaffgotschów. Będzie to też rok budowy i oddawania kolejnych ekspozycji stałych. Wszystko ruszy „pełną parą” w lutym tego roku.
 

Comment

baza_balustradaW ostatnim czasie odnalazł się na terenie zamku w Starych Tarnowicach zaginiony portal pałacu w Płoninie.  W jaki sposób tam się znalazł ? Sprawę bada prokuratura, ale legnicki konserwator zabytków Zdzisław Kurzeja już wypowiedział się na łamach prasy:  (…) Z moich ustaleń wynika, że właściciel zamku Niesytno przekazał portal do konserwacji (…). Nie wspomina o innych elementach, których dzisiaj na swoim miejscu już nie ma.

Po pożarze zginął niemal cały wystrój kamieniarski pałacu łącznie z balustradami, schodami, płaskorzeźbą nad oknem wieży, a nawet altana stojąca na tarasie. Dzisiaj pałac jest wielkim gruzowiskiem, gdzie poniewierają się resztki wspomnianych wyżej elementów. Czy one również się odnalazły ?

zobacz więcej na niesytno.pl

Comment

Oto jest pytanie. Jeśli dotychczasowy właściciel nie zastosuje nowego wybiegu prawnego, zabytek wróci do stęsknionej gminy.

Wyrok Sądu Okręgowego w Opolu, nakazujący Robertowi Majcherowskiemu zwrot zamku, jest już prawomocny. Nie pomogła apelacja. Gmina musi z kolei zapłacić przedsiębiorcy 187 tys. zł odszkodowania.

- Nie możemy skontaktować się z Robertem Majcherowskim - informuje radca prawny Urzędu Miejskiego w Głogówku Leszek Dulęba. - Planujemy złożyć te pieniądze w sądzie, w formie depozytu, stamtąd dotychczasowy właściciel odbierze je w odpowiednim czasie.

 

Czy można już mówić o ostatecznym odzyskaniu zamku przez gminę? Niezupełnie.

 

Przypomnijmy - Robert Majcherowski, niedługo po zapadnięciu wyroku (jeszcze wtedy nieprawomocnego) w sprawie zwrotu zamku, zastosował wybieg prawny, polegający na przekazaniu zabytku spółce "Castellum Glogovia", której jest jedynym udziałowcem. W akcie notarialnym, który został wtedy sporządzony, znalazł się zapis mówiący, iż zamek "nie jest przedmiotem jakiegokolwiek postępowania sądowego lub administracyjnego oraz nie ma żadnego orzeczenia sądowego lub administracyjnego, z mocy którego mógłby należeć do osób trzecich".
(...)

 

tygodnikprudnicki.pl

Comment

Trwa walka o ustalenie do kogo należy warownia w Bolkowie
 

Nie na miecze i topory, ale na przepisy i argumenty toczy siękolejna batalia o zamek Bolków. Władze Bolkowa i Muzeum Karkonoskiego spierają się o to, kto jest właścicielem warowni.

 

Obiekt został przekazany miastu, ale według szefowej muzeum, Gabrieli Zawiły, stało się to z naruszeniem prawa. Sąd uznał racje miasta, ale minister spraw wewnętrznych wskazał, że wkomunalizacji pomięto muzeum i sprawa znów wróciła na wokandę.

 

Zastępca burmistrza, Jacek Machynia ma nadzieję na drugie zwycięstwo,choć liczy się też z możliwością przegranej:

Dyrektor Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze, Gabriela Zawiła podkreśla, że trzeba szybko ustalać właściciela, by ten mógł kontynuować trwające tam prace remontowe.

 

Do tej pory za ponad 410 tysięcy złotych zostały zabezpieczonepękające mury warowni i naprawione wszystkie miejsca, gdzie jakieś cegły lub kamienie mogłyby spaść turystom na głowę.

 

Mury zamku nie tylko zostały naprawione, ale też ich korony zostały pokryte specjalnym cementem, który będzie je chronił przedwpływem wody. Prace na zamku są ciężkie, utrudnia je koniecznośćwnoszenia wszystkich materiałów na plecach robotników i przyczepiania rusztowań do murów. Nie ma ich bowiem na czym postawić.

 

regional.pl

Comment

Prawdopodobnie w przyszłym miesiącu na dach Dworu Biskupiego w Nysie wejdą dekarze i zacznie się zabezpieczenie pokrycia przed dalszą dewastacją.

 

- Konserwator zabytków ogłosiła przetarg na zabezpieczenie tego obiektu – powiedziała Jolanta Barska, burmistrz Nysy. – Ten ważny dla naszego miasta zabytek nie będzie już niszczał.

Prace zabezpieczające mają objąć częściowy demontaż dachówki na budynkach, położenie w to miejsce blachodachówki, wykonanie obróbek z blachy ocynkowanej oraz zabezpieczenie kominów taśmą.

Według urzędników z nyskiego magistratu dobrze się stało, że przetargiem zajmie się bezpośrednio konserwator, bo skróci to terminy wyłonienia wykonawcy i ułatwi nadzór nad remontowanym zabytkiem.

Przypomnijmy, w ubiegłym roku Wojewódzki Konserwator Zabytków Iwona Solisz nakazała właścicielowi niszczejącego Dworu Biskupiego w Nysie zabezpieczyć budynki po byłej Spółdzielni Inwalidów „Pokój”. Zabytkowy obiekt kilka lat temu kupiła prywatna łódzka spółka. Przedsiębiorca z Łodzi miał uzupełnić braki w pokryciu dachowym oraz zabezpieczyć otwory drzwiowe i okienne przed dostępem osób niepowołanych. Nakazowi temu nadany został tryb natychmiastowej wykonalności.

Niestety właściciel nieruchomości nie wywiązał się z nakazu konserwatora zabytków. Nałożona kara w wysokości 10 tysięcy złotych też nie poskutkowała. Opolski konserwator uznał, że nie ma sensu dalej wydawanie nakazu, bo obiekt z dnia na dzień popada w jeszcze większą ruinę

 - W takiej sytuacji podjęłam decyzję o wyłożeniu środków finansowych z naszego budżetu na wykonanie zabezpieczeń w tym obiekcie – mówi Iwona Solisz i wyjaśnia, że wcześniej nie można było podjąć takiej decyzji bez wyczerpania innych środków prawnych. – Takie są procedury i nie mogłam nic innego zrobić.

 W sprawie notorycznych kradzieży w niezabezpieczonej nieruchomości burmistrz Nysy Jolanta Barska złożyła wniosek do prokuratury o wszczęcie dochodzenia.

 - Ponad dwa miesiące temu złożyłam ten wniosek. Byłam na tą okoliczność już przesłuchiwana i z tego, co wiem to właściciel zabytku też był przesłuchiwany w Łodzi – mówiła przed miesiącem Jolanta Barska i wyjaśniła, że chodziło głównie o kradzież pokrycia dachowego Dworu Biskupiego.

 

źródło: naszanysa24.net

Comment

Nieruchomość stanowi część dawnego zespołu pałacowego w Gorzanowie. Oficyna browarna objęta jest ochroną konserwatorską poprzez wpis do rejestru zabytków pod nr 215/1032/Wł decyzją z dnia 10.09.1984 r. Prowadzenie prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych oraz prac ziemnych i innych prac przy obiekcie wymaga uzyskania pozwolenia organu ochrony zabytków.  Działania te wymagają opracowania stosownej dokumentacji projektowej uzgodnionej z organem konserwatorskim.

 

 

Comment

Wiele lat temu była tu bielarnia lnu, teraz jest luksusowy pałac i zarazem znakomita atrakcja turystyczna. Podczas wczorajszego otarcia w Pałacu Pakoszów gromadziły się tłumy.


Wycieczki po pałacu oprowadzane były co 20 minut. Za każdym razem gromadziły się kilkunastoosobowe grupy chętnych. Przed pałacem momentami trudno było znaleźć miejsce parkingowe. Przyjechało sporo osób z regionu, a także gości z Niemiec.

 

Pałac w Pakoszowie został wybudowany w 1725 roku z inicjatywy Johanna Gottfrieda i pozostawał w posiadaniu rodziny do 1945 roku.

– Mieściła się tu manufaktura – bielarnia lnu – mówi Karolina Wolińska, menadżer Pałacu Pakoszów. - Zwożono tu len, następnie bielono go i rozkładano na pobliskich łąkach, by słońce wysuszyło materiał. Następnie transportowano go do Hiszpanii, pod eskortą żołnierską, bo ten towar był bardzo cenny. Stamtąd płótna trafiały do wielu krajów świata.

 

Obecnie jest to nowoczesny obiekt hotelowy. Ma 18 pokoi w różnym standardzie. Do dyspozycji gości jest basen, sauna, biblioteka. Jest w nim także restauracja – dominuje kuchnia francuska i tradycyjna polska.

 

Perełką jest ponad stumetrowa sala barokowa na pierwszym piętrze, jej sufit zdobi malowidło. Dawniej było to także reprezentacyjne pomieszczenie pałacu. Z poprzedniego malowidła zachowały się nieliczne freski. Zostały one odtworzone i odrestaurowane. Plafon odtworzył jeden z bardziej znanych niemieckich artystów- Christoph Wetzel. Przyjechał z Drezna, gdzie zajmował się odrestaurowaniem kopuły kościoła Frauenkirche.

 

Pałac po II wojnie światowej przekwalifikowano na dom dziecka, później były w nim mieszkania. W latach 90-tych systematycznie podupadał. W 2004 roku obiekt kupili potomkowie pierwszych właścicieli: Hagen i Ingrid Hartmann. Remont trwał od 2007 roku. Wczoraj otwarto go po remoncie.

 

To kolejna perełka turystyczna w naszym regionie, która dostała "kolejne życie". Pałac dołączył do grona Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej.

 

nj24.pl

Comment