zabytki dolnego śląska

www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

Polish Czech English French German Italian Russian Spanish

DSC00336_800x451Dolina Pałaców i Ogrodów koło Jeleniej Góry wraca do dawnej świetności. Nowi właściciele inwestują w kolejne pałace i parki, które były skazane na zagładę. Część historycznych rezydencji już wygląda jak spełniony sen konserwatora, w innych trwa intensywny remont.

Mówią o nich "pałacownicy" - pasjonaci, którzy za duże miliony i pod pilnym okiem konserwatora zdecydowali się podnieść z ruin rezydencje w podjeleniogórskiej Dolinie Pałaców i Ogrodów. Wszyscy przyznają, że przy zabytkach emocje są ważniejsze od biznesu.

- W domu zawsze opowiadało się o pałacu. W Niemczech mamy rodzinne stowarzyszenie, do którego należy sto osób. Wydajemy własną gazetę, gdzie piszemy o historii pałacu, relacjonujemy uroczystości familijne, podajemy stare przepisy kulinarne. Przywiązujemy wielką wagę do tradycji, ale gdy wspomniałem, żeby kupić nasz pałac, rodzina popatrzyła na mnie dziwnie - śmieje się Hagen Hartmann, potomek właścicieli Pakoszowa koło Jeleniej Góry. - Postanowiłem jednak porwać się na to karkołomne zadanie.

W 1945 roku Hartmann miał cztery lata, gdy wyjeżdżał z Pakoszowa z najbliższą rodziną. Rodzinną posiadłość kupił przed siedmioma laty i za rok chce tu otworzyć luksusowy hotel.

- Koszty remontu przerosły kilkakrotnie to, co zakładałem - wzdycha, ale hojnie inwestuje m.in. w marmurowe łazienki i w specjalne szyby z wytwórni w Petersburgu, która robi szkło imitujące to ze starych okien. - Powrót do tego miejsca stał się dla mnie teraz najważniejszy - opowiada.

Jacek Masior z Gliwic, właściciel firmy deweloperskiej, która odnawia głównie obiekty zabytkowe (należą do niego m.in. renesansowe kamienice w Zgorzelcu) kilka lat temu na wycieczce przypadkiem zobaczył pałac w Karpnikach. Siedziba Wilhelma von Hohenzollerna, brata króla Prus, która za komuny była zakładem specjalnym dla dzieci i fabryką płytek, była w kiepskiej kondycji. - Ale wrażenie ogromne, pałac złapał mnie od razu - wspomina.

Kupił pałac i 160 przyległych hektarów; remont szacuje na 20 mln zł. W małych lokalnych warsztatach zamówił witraże nawiązujące do średniowiecznych oryginałów, a w manufakturze w Nakomiadach repliki pieców. Według litografii odtwarza pieczołowicie każdy detal w książęcych apartamentach. - Owszem, biznes jest istotny, ale bez fascynacji to by się nie udało. Karpniki są dla mnie teraz najważniejsze, choć na spektakularne zyski tu nie liczę. Ważniejsza jest radość odtwarzania - mówi. Uważa, że Dolny Śląsk ma interesujące zabytki do wzięcia, które są wciąż nieoszacowane.

Wiesław Wójcik, który porwał się na remont pałacu w Ciechanowicach, dorastał w sąsiedniej wsi. Pamięta, że w pałacu był najpierw ośrodek kolonijny, dom dziecka, później szkoła, a potem już tylko równia pochyła.

- Żal mi się go zrobiło, no to go kupiłem - tłumaczy rozbrajająco, slalomując w gumiakach między taczkami i deskami. W XVIII-wiecznym pałacu trwa intensywny remont. Sensacją było odkrycie renesansowych fresków, które udokumentowali specjaliści z Krakowa. - Mówią, że są ciekawsze od tych z Wawelu i zabronili mi cokolwiek z nimi robić. Już boję się dotykać tych murów, bo gdzie nie ruszymy, to znowu jakiś fresk wychodzi - śmieje się.

Pakoszów, Karpniki, Ciechanowice to część Doliny Pałaców i Ogrodów. - To fenomen. Nigdzie indziej w Polsce nie ma aż takiego nagromadzenia zabytków na niewielkim obszarze: 30 pałaców, zamków oraz dworów na stu kilometrach kwadratowych - opowiada Krzysztof Korzeń, dyrektor Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów, która stara się o wpisanie tego miejsca na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

regional.pl

18 lipca 2013 rozpoczną się zdjęcia do pierwszego etapu fabularyzowanego filmu dokumentalnego pt.„Dolina Pałaców i Ogrodów”. Tym razem ekipa telewizyjna wraz z prowadzącą Joanną Lamparską wyruszy w ekskursję po najpiękniejszych kompleksach pałacowo – parkowych znajdujących się na terenie Kotliny Jeleniogórskiej.

 

Będzie co podziwiać, gdyż jak twierdzi Joanna Lamparska, znawczyni i miłośniczka Dolnego Śląska „jest to  niezwykły obszar zaledwie 102 km kwadratowych, na którym stoi ponad trzydzieści rycerskich i szlacheckich siedzib. Jedenaście z nich trafiło w 2012 roku na listę Pomników Historii. Miłośnicy średniowiecza znajdą tu wieże mieszkalne i zamki, wielbiciele luksusu mogą zajrzeć do barokowych pałaców i XIX-wiecznych, książęcych rezydencji. A wszystko zaledwie 100 km od Wrocławia w sąsiedztwie Jeleniej Góry, tuż u stóp Karkonoszy. To jedno z najpiękniejszych, ciągle jeszcze nieodkrytych, miejsc w Polsce, które nie bez przyczyny nazywane jest Dolnośląską Doliną Loary.”

 

W ramach pierwszego etapu filmu, będą realizowane zdjęcia w ponad 30 obiektach, m.in.: Wieży w Siedlęcinie, Zamku Chojnik, Zamku Bolczów, pałacu Schaffgotschów w Cieplicach, Pałacu Łomnica, Pałacu w Karpnikach, Pałacu w Wojanowie, Paulinum, Lennie i wielu innych. W sumie w całym filmie będzie można zobaczyć ponad 40 planów zdjęciowych. Produkcja ta będzie obfitować w sceny fabularyzowane, podobnie jak w poprzednich tytułach, z udziałem statystów, grup rekonstrukcyjnych oraz pojazdów i rekwizytów z epoki.

 

Jest to już dziesiąta produkcja realizowana przez Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu w ramach cyklu „Dolny Śląsk Pełen Historii" przy wsparciu finansowym z Budżetu Województwa Dolnośląskiego. W ramach cyklu powstały m.in. takie filmy jak „Riese – Tajemnice wykute w skale” czy „Daisy – wspomnienie minionego świata” oraz wiele innych, które stanowią cenny materiał edukacyjny i oprócz emisji na antenach telewizji polskiej, trafiają rokrocznie do dolnośląskich szkół i bibliotek.

 

Fabularyzowany film dokumentalny pt. „Dolina Pałaców i Ogrodów”

Producent: Ośrodek Kultury i Sztuki - Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego

Scenariusz: Daniel Jasiński, Maciej Kieres

Reżyseria: Maciej Kieres, Wojciech Piotrowski.

 

Mecenat nad wydarzeniami sprawuje Marszałek Województwa Dolnośląskiego

Ośrodek Kultury i Sztuki
Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego

 

Dawna rejencja w Szczecinie, zespół kaplic cmentarnych w Jeleniej Górze, Wieża Piastowska w Opolu, Cerkiew w Hańczowej i dworzec kolejowy w Puszczykówku laureatami tegorocznego konkursu Zabytek Zadbany! 

Ogłoszenie wyników i wręczenie nagród w konkursie Generalnego Konserwatora Zabytków „Zabytek Zadbany 2014” odbyło się 24 kwietnia br. w trakcie uroczystej gali obchodów Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków w Żyrardowie. Organizatorem wydarzenia jest Narodowy Instytut Dziedzictwa wraz z Miastem Żyrardów. Wśród zaproszonych gości byli m.in. przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, środowiska konserwatorskie, specjaliści od ochrony zabytków, przedstawiciele środowisk naukowych i opiniotwórczych, osoby zasłużone kulturze i ochronie zabytków. 

 

 

 

Lista laureatów i wyróżnionych dolnośląskich zabytków: 


Kategoria A 
Utrwalenie wartości zabytkowych pojedynczego obiektu

 

Wyróżnienie:

 

Most gotycki na Młynówce w Kłodzku 

woj. dolnośląskie, Kłodzko, ul. Wita Stwosza 
Właściciel: Gmina Miejska Kłodzko 

Most z 1390 roku, zdobiony barokowymi rzeźbami świętych. 

Starannie wykonane prac konserwatorskie utrzymały zabytkowy charakter obiektu, z uwzględnieniem jego faz historycznych. Podkreśliły i wydobyły znaczenie mostu jako ważnego elementu zespołu urbanistycznego. 

 


Kategoria B 
Rewaloryzacja przestrzeni kulturowej i krajobrazu 


Laureat: 

Zespół kaplic cmentarnych w Jeleniej Górze 

woj. dolnośląskie, Jelenia Góra, ul. 1 Maja 45 
Właściciel: Gmina Miejska Jelenia Góra 

Rozległe założenie cmentarne powstało wokół znajdującego się w jego centralnej części kościoła wzniesionego w latach 1709-1718 według projektu Martina Frantza z Tallina. Świątynia jest jednym z tak zwanych Kościołów Łaski. 

Znakomicie wykonane prace konserwatorskie poszczególnych budowli uczytelniły detal architektoniczny kaplic, poprawiły stan techniczny i walory estetyczne budowli. Rozproszone elementy wystroju powróciły na swoje miejsce. Prace rewaloryzacyjne podniosły w sposób znaczący walor otoczenia dawnego Kościoła Łaski, umożliwiły również scalenie kompozycyjne jednorodnego zespołu sakralno-cmentarnego. 

 

Wyróżnienie:

Park Norweski w Jeleniej Górze (Cieplice Śląskie Zdrój) 

woj. dolnośląskie, Jelenia Góra, ul. Podgórzyńska 
Właściciel: Gmina Miejska Jelenia Góra 

Krajobrazowy park powstał w 1906 roku według projektu Fritza Hanischa, z inicjatywy Eugena Füllnera – właściciela miejscowej fabryki maszyn papierniczych. 

Kompleksowe prace konserwatorskie przy jednym z cennych założeń parkowych Kotliny Jeleniogórskiej pozwoliły zachować autentyzm i charakter kompozycji parkowej, z minimalnym udziałem współczesnej interwencji. 


Kategoria C 
Adaptacja obiektów zabytkowych 

 

Wyróżnienie:

 

 

Dwór w Goli Dzierżoniowskiej 

woj. dolnośląskie, Gola Dzierżoniowska 21 
Właściciel: MC DIAM Sp. z o.o. 

Dwór renesansowy wzniesiony w 1580 roku. 

Przeprowadzone prace budowlano-konserwatorskie uratowały cenny zabytek rezydencjonalnej architektury dolnośląskiej. Adaptacja obiektu na funkcję hotelową odbyła się z zachowaniem wartości autentyzmu, przy wprowadzeniu oszczędnej stylistyki nowoczesnej. 

 


Kategoria specjalna D 
Architektura i konstrukcje drewniane 

 

Wyróżnienie:

 

 

Kościół parafialny Świętego Macieja Apostoła w Trzebicku Górnym 

woj. dolnośląskie, Trzebicko Górne 25 
Właściciel: Parafia Rzymskokatolicka Świętego Macieja Apostoła w Trzebicku Górnym 

Obecny kościół wzniesiono w latach 1672-1678 na miejscu wcześniejszego (również drewnianego). 

Kompleksowe prace podkreśliły i utrwaliły wartości zabytkowe architektury drewnianej; przeprowadzono je zabezpieczając i wykorzystując w największym możliwym stopniu oryginalną substancję budowlaną. 

 

 

Narodowy Instytut Dziedzictwa 

więcej na stronie nid.pl

DSCF8935Rozwija się moda na wesela w pałacach i zamkach. Sierpień i wrzesień to miesiące, kiedy o wolny termin bardzo trudno. Czasem trzeba na niego czekać nawet dwa lata. Mimo to chętnych nie brakuje. No bo i ceny stały się konkurencyjne.

Owszem, są pałace i zamki, gdzie za wesele dla 100 osób trzeba zapłacić 50 tys. zł, ale najczęściej wystarczy 25- 30 tys., by zorganizować niezapomnianą ceremonię w wyjątkowych wnętrzach. 

- Pałace i zamki są u nas coraz bardziej popularne z kilku powodów - mówi Piotr Krawczyk z portalu weseledlaciebie.pl. - Po pierwsze - mamy ich na Dolnym Śląsku sporo, więc jest w czym wybierać. Przecież niemal w każdym powiecie jest jeden taki obiekt. Po drugie - bardzo często tylko ich wnętrza są w stanie pomieścić zaproszoną przez nas liczbę gości. Trudno znaleźć salę weselną na 150 osób, a w pałacu nie ma z tym problemu - wyjaśnia.

A faktem jest, że organizowane są u nas coraz większe wesela. Prawie 15 procent wszystkich uroczystości to te na ponad 150 osób. - Jako ciekawostkę mogę zdradzić, że na Dolnym Śląsku był niedawno ślub na 400 osób - mówi Krawczyk. Tłumaczy, że powodem popularności zamków jest też fakt, że nowożeńcy coraz częściej chcą się pokazać, a ślub w pałacu jest bardzo trendy. 

Mają również na to pieniądze. Średnia wieku osób, które decydują się na ślub, znacznie się przesunęła. Teraz są to ludzie starsi niż kiedyś - po 30., usamodzielnieni, którzy czegoś już w życiu się dorobili. Nie muszą liczyć na pieniądze rodziców. - Muszą jednak zapomnieć o spontaniczności, bo o wolny termin trudno - zaznacza Krawczyk. 

Potwierdzają to w pałacowych obiektach. Rezerwacje w pałacu w Wojanowie czy Dębowym w Kotlinie Jeleniogórskiej oraz w Zamku na Skale koło Lądka-Zdroju dokonywane są z co najmniej rocznym wyprzedzeniem. W zamku w Kliczkowie do końca września co tydzień odbywają się wesela. 

- Ale na przyszły rok mamy wolne terminy - mówi Krzysztof Siwik, zastępca dyrektora zamku. 
O wolny termin trudno, bo w historycznych salach bawią się u nas nie tylko miejscowi, ale i goście z zagranicy. W pałacu w Kraskowie, koło Świdnicy odbyło się niedawno wesele pary z Norwegii. W zamku Książ wesele polsko-kubańskie i polsko-francuskie. Na tym drugim wszystkie panie musiały mieć na głowach kapelusze.

 

źródło: gazeta wrocławska  autor: Małgorzata Moczulska

DSCF2877Agencja Nieruchomości Rolnych wystawiła na sprzedaż siedem dworów po dawnych pegeerach.

W opuszczonym od lat popegeerowskim dworze w Borku Strzelińskim powstanie pensjonat z salami konferencyjnymi. - Początkowo myślałam, by urządzić tu hotel. Ostatecznie stanęło jednak na pensjonacie, a w części zamieszkam sama - zapowiada Elżbieta Ślęp, która kupiła dworek od Agencji Nieruchomości Rolnych. Remont ruszy na wiosnę i ma potrwać dwa lata.

To niejedyny dolnośląski dwór, w którym znów będzie tętnić życie. - W ubiegłym roku sprzedaliśmy w sumie 11 dworów, 4 parki oraz zespół rezydencjonalny - mówi Andrzej Jamrozik, dyrektor oddziału terenowego ANR we Wrocławiu.

W tym roku ANR chce sprzedać siedem kolejnych zabytkowych pałaców. Najbardziej efektownie przedstawiają się te w Ławicy (gmina Kłodzko) oraz w Pyszczynie (gmina Żarów). - Ich sprzedaż traktujemy priorytetowo, tak aby szybko znalazły nowych właścicieli i zostały odrestaurowane - mówi Andrzej Jamrozik.

Jest jednak problem. Cena każdego z dworów przekracza 2 mln zł. Eksperci specjalizujący się w handlu zabytkowymi nieruchomościami uważają, że wyceny rzeczoznawców zatrudnionych przez Agencję są zbyt wysokie i przetargi trzeba będzie powtórzyć. Tak było z kupionym przez Elżbietę Ślęp dworem w Borku Strzelińskim, który pierwotne wyceniano na 2,8 mln zł, a sprzedano dopiero, gdy cenę wywoławczą obniżono do 1,2 mln zł.

Historia może się powtórzyć przy tegorocznych przetargach. - Pałac w Pyszczynie to ciekawy, ale mocno zaniedbany obiekt. Kupującego może zachęcić rozłożenie części ceny na raty. Ale z pewnością zniechęci go cena. Moim zdaniem, 2,2 mln zł to zdecydowanie za dużo - mówi Adam Urbuś, właściciel Agencji Nieruchomości Historycznych.

Mimo to ANR już przygotowuje ofertę kolejnych zabytkowych obiektów na sprzedaż. Na listę trafi m.in. Palmiarnia koło Wałbrzycha. - Próbowaliśmy ją sprzedać w ubiegłym roku, ale pomimo 50 proc. obniżki ceny nie znalazł się wówczas nabywca. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej - podkreśla Jamrozik.

Na renowację liczy także pałac w Dobrocinie pod Dzierżoniowem, sprzedany w ubiegłym roku za 1 mln 613 tys. Nabywca, korzystając z obniżki na remont, zapłacił jednak 932 tys. zł. Zapuszczone pałace zmieniają się w dobrze prosperujące hotele. Przykładem jest nieruchomość w Biskupicach Podgórnych koło Wrocławia. Dziś jest tam hotel Lappo.

To może się udać. Jak w Wojanowie

W ciągu ostatnich kilku lat wiele pałaców zostało odrestaurowanych i teraz same na siebie zarabiają.

Najwięcej z nich jest zlokalizowanych w Kotlinie Jeleniogórskiej, a sztandarowym przykładem jest pałac w Wojanowie. W 2004 r. przejęła go prywatna spółka. Obecnie jest tu ekskluzywny hotel (ponad 200 miejsc noclegowych). Innym przykładem jest pałac w Łomnicy nad Bobrem, gdzie także mieści się hotel. Dwór w Miłkowie stał się zaś pensjonatem, w którym dodatkowo utworzono stadninę.

źródło: gazetawroclawska   autor: Tomasz Targański

 


 

Obiekty wystawione na sprzedaż:

Tyńczyk Legnicki

DSC03657

Pyszczyn

DSCF2884

oraz Przyborów i Ławica

 

dsc01526Pod ziemią i na szczycie pasma górskiego, na lądzie i na wodzie, w centrum miasta, na wsi i w leśnych ostępach – wszędzie tam są Perły w Koronie Województwa Dolnośląskiego 2010. Dziesięciu laureatów trzeciej edycji regionalnego plebiscytu ogłoszonego przez serwis naszemiasto.pl zdobyło ponad 60 tysięcy Waszych głosów.

Zacznijmy od najwyżej położonej perły województwa dolnośląskiego. Wieża widokowa na Wielkiej Sowie jest - obok zamku w Bolkowie i dusznickiego Muzeum Papiernictwa - jedną z trzech pereł regionu podwójnie koronowanych przez internautów. I jednym z dwóch takich perłowych obiektów w Polsce. Na wieżę widokową z Waszym certyfikatem można także wejść lub wjechać windą w nadmorskim Gowidlinie. 

U stóp Wielkiej Sowy, w odległości 2 kilometrów od wieży odnajdziemy kolejną perełkę - pachnące nowością, ale też utrzymujące starego ducha schronisko Bacówka. I wieża, i schronisko, doczekały się po latach remontów i są dziś dumą gminy Pieszyce. 

Pozostajemy w Górach Sowich, po zachodniej stronie Wielkiej Sowy, na terytorium gminy Głuszyca, do której trafią w tym roku dwa perłowe certyfikaty. Za jedną z najciekawszych w Polsce podziemnych tras turystycznych – Podziemne Miasto Osówkaoraz za Strefę MTB, czyli 150 kilometrów oznakowanych szlaków rowerowych. Jeśli dodamy do tego Uzdrowiskowy Szlak Turystyczno-Rekreacyjny w pobliskiej Jedlinie-Zdroju, położonej w dolinie między Górami Sowimi i Wałbrzyskimi, to uzbiera nam się pięć pereł na jedną wycieczkę. 

Podobnie jak w ubiegłym roku, uznanie w oczach internautów znalazły Kłodzko i Oleśnica. Odrestaurowane kamienice na kłodzkim rynku są teraz tak samo ważne jak słynna twierdza. Do Oleśnicy warto wybrać nie tylko dla zamku Książąt Oleśnickich, ale także po to, by usłyszeć i zobaczyć odnowione organy w bazylice mniejszej, instrument ceniony przez najlepszych muzyków Europy. Na muzykę rozrywkową i weselną liczyć mogą goście pałacu w Warmątowicach Sienkiewiczowskich. Tej perełki szukać należy w gminie Krotoszyce, ok. 10 km na południe od Legnicy.

I jeszcze ruszamy nad wodę. Na kajaki lub rafting. Z Kłodzka jest blisko do Przełomu Bardzkiego, 15-kilometrowego odcinka Nysy Kłodzkiej, na którym rzeka malowniczo wije się i przeciska przez Góry Bardzkie. „Poławiacze pereł” są również nad Odrą – na spływie kajakowym z Wrocławia do Głogowa. Ta przygoda ma kilka dni, osiem powiatów i czternaście nadbrzeżnych gmin. 

Przez całe wakacje głosowaliśmy na najciekawsze spośród najnowszych atrakcji turystycznych regionu: na absolutne nowości, ale też obiekty i trasy, które w latach 2008-2010 zostały poddane gruntownym zmianom na lepsze. Za wszystkie głosy i komentarze gorąco dziękujemy. Temat przyszłorocznych wyborów jest od dziś sprawą otwartą. Czekamy na Wasze propozycje. 

Partnerami akcji są wydawnictwa Demart i PolskaTurystyczna.pl.

 

źródło: gazeta wrocławska

DOLNY ŚLĄSK TO WIĘCEJ NIŻ WROCŁAW

 

Ostroszowice koło Dzierżoniowa. Zmasakrowana kupa cegieł kopnięta w krzaki. Nie sposób w niej rozpoznać niegdyś imponującego, trzykondygnacyjnego pałacu, który wraz z parkiem i stawem był największą ozdobą okolicy. Rozkradziony i opuszczony na wiele lat, zapewne podzieli los 800 rezydencji, które po wojnie znikły z powierzchni ziemi na Dolnym Śląsku. 
Cywilizacyjny dystans między Wrocławiem i regionem rośnie z roku na rok. W wielu przypadkach to przepaść, która już nigdy nie zostanie zasypana. Nie ma żadnego racjonalnego argumentu na potwierdzenie tezy, że stolicy województwa należy się wszystko, co najlepsze, a reszta jest tylko uboczem, gdzie 1000-letnie, najwspanialsze w Polsce dziedzictwo kulturalne zasługuje na zagładę. 
Znajdźmy każdego, kto podejmuje decyzje. Nie pozwólmy, by podejmował niewłaściwe. Nie zgadzajmy się na bezczynność, bo dziś to ona zabija najwięcej zabytków.

 

 

W ten sposób do naszych sumień i władz odpowiedzialnych za region apeluje dolnośląski pisarz i grafik Hannibal Smoke. Jak długo jeszcze będziemy na każdym kroku widzieli takie obrazy ?

- Wokół mamy morze ruin. I to jest tragedia - mówił o dolnośląskich zabytkach jeden z uczestników Dwójkowej dyskusji, w której zastanawiano się, jak ratować niszczejące skarby kultury.

 

W sobotniej audycji z cyklu "Przestrzenie kultury" odbyła się rozmowa, dla której punktm wyjścia stanowił raport "Śląsk. Kraina umierających pałaców" , przygotowany wspólnie przez autorów polskich i brytyjskich. Dotyczył on tragicznej sytuacji zabytkowych rezydencji na Dolnym Śląsku. 
Wojciech Wagner, współautor raportu, podkreślał w audycji, jak bogata jest dolnośląska ziemia w zabytki architektury i jak bardzo potrzebują one natychmiastowej pomocy. - Ktoś, kto nie zna tego regionu, może wziąć go za krajobraz bajkowy, choć to bajka smutna : co 2-3 kilometry obiekt zabytkowy, najczęściej w stanie fatalnym.

 

więcej na polskieradio.pl

Trójmiejska Szkoła Fotografii z największą przyjemnością zaprasza na wystawę fotografii powstałych podczas pierwszego pleneru na Dolnym Śląsku.


Miał on miejsce na początku lipca 2013 roku w miejscowościach i miejscach takich jak : Sokołowsko, Chełmsko Śląskie, Krzeszów, Wałbrzych, Zamek Książ, Szczawno Zdrój, Świdnica, Zamek Grodno, Błędne Skały, Kłodzko, Wambierzyce, Bystrzyca Kłodzka, Nowa Ruda, Pałac Sarny, Wrocław.

 

 

Urok Dolnego Śląska sprawił, że artyści uczestniczący w imprezie wrócili z tysiącami zdjęć i wspaniałymi wspomnieniami.

Dom Spotkań z Historią w Oleśnicy otwarty zostanie w kwietniu przyszłego roku. Wnętrza kamienicy już dziś robią jednak wrażenie. Trwają prace wykończeniowe.

 

Naszą przewodniczką po Domu Spotkań z Historią mieszczącym się przy ul. Bocianiej 11 była Anna Zasada. To dyrektor Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej będzie zarządzała nową placówką. Prace remontowe w obiekcie już się zakończyły. Teraz trwa urządzanie domu, który ma nas przenieść w odległe czasy i przybliżyć historię miasta. 

- Zaraz przy wejściu do Domu Spotkań z Historią będzie się mieścić pomieszczenie, które ma spełniać funkcję miejskiego punktu informacyjnego - mówi gospodyni, prezentując pierwszy pokój. - Tu mają być dostępne wszystkie publikacje dotyczące Oleśnicy, tu będzie można kupić pamiątkę z miasta, widokówkę - wylicza Anna Zasada. Vis a vis sklepiku i punktu informacyjnego zostanie umieszczona makieta Oleśnicy z informacją o jego lokacji. Na parterze znajdzie się - nazwana na razie roboczo - świetlica multimedialna. - To ma być miejsce z komputerami, w których będzie można znaleźć wszystkie informacje o Oleśnicy - wyjaśnia dyrektorka. 

- Pod ścianką ustawimy sofę, na której będzie można przysiąść i z słuchawkami na uszach wysłuchać opowieści o historii Oleśnicy (będą wersje w języku polskim, angielskim i niemieckim). Chcę, żeby na planszach umieszczonych na ścianach tego pomieszczenia też znalazły się te same informacje, bo z doświadczenia wiem, że nie każda odwiedzająca podobne miejsce osoba, ma ochotę skorzystać z komputera. 

Z historią miasta, a w szczególności Księstwa Oleśnickiego, będzie można zapoznać się w dużej sali na pierwszym piętrze kamienicy.
Tam również pojawią się tablice z informacjami, komputer do poszerzania wiadomości na ten temat, gablota z eksponatami. Po sąsiedzku zostanie urządzona sala kolekcjonera. Tutaj swoje eksponaty będą mogli pokazywać hobbyści. Już wiadomo, że listę wystaw zaplanowano na najbliższe kilka lat. I wreszcie klimatyczne poddasze Domu Spotkań z Historią. To jedyne miejsce - oprócz piwnicy - które nie będzie dostępne dla zwiedzających. To tam spotykać się będą regionaliści, swoje miejsce znajdzie niewielkie archiwum i pomieszczenie biurowe. - Chcę, aby Dom był czynny przez sześć dni w tygodniu. Śladem innych podobnych placówek w kraju będziemy je zamykać tylko w poniedziałki - mówi Anna Zasada. 

- W tygodniu będzie czynne prawdopodobnie do 15, a w weekendy dłużej. Obsługą Domu Spotkań z Historią będą się zajmować pracownicy biblioteki, pomocą mają służyć pasjonaci historii miasta. Koordynatorem będzie Wiesław Piechówka, miejski radny, konserwator dzieł sztuki.

 

naszemiasto.pl