zabytki dolnego śląska

www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

DSCF2595Wiktor Koniw - zaprzyjaźniony z kasztelanem Grodźca artysta malarz z Ukrainy - przywiózł na zamek kopię witrażu z 1508 roku. Oryginał stanowił część bezcennej kolekcji należącej do Wilhelma Christiana Benecke von Gröditzberg, która w XIX wieku zdobiła okna w zamku, pałacu, kościółka i wieży widokowej. Witraż zostanie zamontowany w zamku.

81 oryginalnych witraży z Grodźca stanowi dziś ozdobę kolekcji Landesmuseum w Zurychu. Są bezcenne - zamku nie byłoby stać na ich odkupienie. Kasztelan Zenon Bernacki wymyślił jednak sposób, by radowały turystów odwiedzających Grodziec. Odnalazł na Ukrainie witrażystę, który odtworzy kilka najcenniejszych.

Witraże mają fascynującą historię. Należały do nieznanego z nazwiska strasburskiego Żyda, nim w 1829 roku odkupił je za 1500 talarów Wilhelm Christian Benecke - handlowiec i bankier, jeden z najbogatszych ludzi w Prusach. Witraże wstawił w okna pałacu, zamku, kościoła oraz wieży widokowej w swej letniej rezydencji w Grodźcu.

Najprawdopodobniej nie wiedział, jaki skarb posiada. W skład kolekcji wchodziło 156 dzieł szwajcarskich mistrzów stworzonych od końca. XV w. do początków. XVIII wieku. Zbiór uległ rozproszeniu w połowie XIX w. 23 witraże w nieznanych okolicznościach trafiły do Anglii. Większość pozostałych zakupiła fundacja Gottfrieda Kellera dla Landesmuseum w Zurychu. W Grodźcu pozostało tylko 7 witraży - w kościele. Po drugiej wojnie światowej ocalało pięć. Pod koniec lat 70. zniknęły trzy najciekawsze. Jak piszą Agnieszka Gola i Magda Ławicka w portalu Slaskiekolekcje.nq.pl, jeden z nich, datowany na 1620, przedstawiający Dawida w jaskini z lwami, znajduje się obecnie w prywatnej kolekcji w Hillsborough w Kalifornii.

 

źródło: zlotoryja.naszemiasto.pl  Piotr Kanikowski


W ostatnim czasie doszło do publicznej wymiany korespondencji pomiędzy Starostwem Powiatowym a dyrekcją, radą pedagogiczną i radą rodziców Zespołu Szkół Leśnych na temat przyszłości milickiego zespołu pałacowo-parkowego. Poszło głównie o ruiny XIV-wiecznego zamku piastowskiego, których nie chce przyjąć na swój stan posiadania Ministerstwo Środowiska będące jest organem prowadzącym szkołę leśną.

 

Publiczna wymiana zdań pomiędzy dyrekcją Zespołu Szkół Leśnych, radą rodziców tej szkoły i częścią rady pedagogicznej a Starostwem Powiatowym ponownie zwróciła uwagę miliczan na teraźniejszość i przyszłość ministerialnej szkoły leśnej. Okazało się bowiem, że ubiegłoroczna zgoda Rady Powiatu na przekazanie mienia szkolnego wraz z pałacem, parkiem, ruinami piastowskiego zamku i internatem na rzecz Skarbu Państwa, a więc zrzeczenie się wszelkich praw właścicielskich do tych obiektów, niewiele zmieniło w realnej sytuacji szkoły leśnej. Nadal nie ma ona prawdziwego właściciela, nadal nie może inwestować przyznanych przez Ministerstwo Środowiska w wysokości kilkuset tysięcy złotych środków w pilny remont niektórych pomieszczeń, co zalecił Sanepid, nadal nie może porządnie zadbać o park i inne nieruchomości będące w jej gestii. Szkoła funkcjonuje, ale brak w jej działaniach spodziewanego rozmachu, jaki miał nadać placówce fakt ponownego jej przejęcia przez resort ochrony środowiska. Resort, który dysponuje potężnymi środkami finansowymi, znacznie przekraczającymi możliwości dotychczasowego właściciela, czyli Powiatu Milickiego. – Sprawę trzeba widzieć we właściwym kontekście – wyjaśnia starosta Piotr Lech. – Powiat Milicki ani tym bardziej szkoła leśna nie są stroną w tym sporze. My przychyliliśmy się do wniosku ministra środowiska, oddając mienie szkoły leśnej Skarbowi Państwa, po sporządzeniu w dniu 11 grudnia 2009 r. aktu notarialnego, w którym opisaliśmy, co oddajemy i na jakich warunkach. To minister środowiska, na własne życzenie i ponad nami, uciera się z konserwatorem zabytków, więc i ministrem kultury, o przyszłość ruin zamku, stanowiących integralną część zespołu parkowo-pałacowego, który ma zamiar przejąć na własność. Starosta jest jedynie reprezentantem Skarbu Państwa w terenie i w jego imieniu administruje obecnie mieniem szkoły. Jedyne, co mogę zrobić, to przekazać je w zarząd trwały, ale tego na razie nie chce ministerstwo środowiska. Dlaczego? Proszę zapytać ministra – stwierdza krótko starosta.

Minister ruin nie chce

Sprawa ruin piastowskiego zamku z XIV w. wydaje się mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości Zespołu Szkół Leśnych. W powszechnej świadomości samorządowców z całej Polski funkcjonuje przekonanie, że minister środowiska jeszcze nigdy nie dał żadnemu samorządowi czegoś w zamian za przejęte od niego w drodze darowizny mienie, którym zamierza zarządzać jako właściciel. Powiat Milicki postawił jednak twardy warunek, który sobie zawarował w akcie notarialnym, na mocy którego oddał mienie Zespołu Szkół Leśnych Skarbowi Państwa. – Ruiny muszą zostać zabezpieczone przed dalszą degradacją, a docelowo należy im nadać funkcję użytkową (np. sale ekspozycyjne, kawiarenka, informacja turystyczna, ekspozycja muzealna itp.). Zainwestowaliśmy ponad 100 tys. zł w sporządzenie odpowiedniej dokumentacji, skanowanie obiektu i jego badanie archeologiczne. Nie możemy dopuścić do tego, żeby nasze pieniądze zostały wyrzucone w błoto, a ruiny zamku uległy ostatecznemu i bezpowrotnemu zniszczeniu – wyjaśnia starosta Lech. – Ministrowi może na resztkach XIV-wiecznego zamku w Miliczu nie zależeć, w końcu ich degradacji nawet nie zauważy. Miliczanie jednak mają prawo domagać się należytego zabezpieczenia tego charakterystycznego dla Milicza obiektu. Przetrwał 6 wieków i nie wypada, żeby rozsypał się teraz na naszych oczach. To byłoby karygodne i niewybaczalne zaniechanie – stwierdza kategorycznie. Jak wiadomo, 2 lipca 2009 r.
wojewódzki konserwator zabytków podczas spotkania ze starostą milickim zgłosił zastrzeżenia, w których wyraźnie mówił, że cały zespół parkowo-pałacowy (a więc również ruiny zamku) powinien mieć jednego właściciela. Stwierdził on wówczas, że przekazanie mienia ZSL ministrowi środowiska jest skrajnie ryzykowne, gdyż minister środowiska „nie ma w zwyczaju dbać o dobra kultury”, natomiast „Skarb Państwa raczej degraduje zabytki, niż je chroni”. Zarząd Powiatu uwzględnił zastrzeżenia wojewódzkiego konserwatora zabytków i postulat opieki nad ruinami zapisał w akcie notarialnym, na mocy którego oddał mienie szkoły leśnej. Teraz okazało się, że w sprawy szkoły leśnej wmieszał się z kolei minister kultury, który pismem z 2 kwietnia poinformował starostę milickiego, że w trybie administracyjnym, po odwołaniu się do niego przez ministra środowiska, uchylił w części jeden z zapisów aktu notarialnego, w którym uwzględniano warunki stawiane przez konserwatora zabytków, chociaż konserwator nie miał do tego formalnego prawa. W żadnym razie minister kultury nie zakwestionował jednak treści samego aktu notarialnego, pozostającego najwyższym i najważniejszym dokumentem w tej sprawie, i potwierdził, że donator (powiat milicki) może swobodnie określać warunki, pod jakimi mienie przekazuje obdarowanemu, w tym wypadku ministrowi środowiska.

Nie stać nas

Dyrektor Zespołu Szkół Leśnych Elżbieta Iwanicka również nie ma złudzeń, o co idzie gra. – Problem dotyczy ruin zamku. W akcie notarialnym zapisano takie warunki opieki nad nimi, których, jako szkoła, nie jesteśmy w stanie spełnić. To są znaczne koszty, rzędu kilku milionów złotych. Nie godzimy się na to, by ruiny rewitalizować. Możemy zagwarantować konserwację ruin jako takich, ale nie ich przekształcenie w ruiny trwałe, mające stanowić obiekt udostępniany w ramach turystyki historycznej – wyjaśnia dyrektor Iwanicka. Jednocześnie żali się, że nie może ustanowić zarządu trwałego nad mieniem szkolnym, podobnie jak to mają zagwarantowane wszystkie pozostałe szkoły z terenu powiatu milickiego. – Jesteśmy naciskani przez starostę, aby wystąpić o zarząd trwały. Jednak życzeniem ministerstwa środowiska jest, abym się wstrzymała z tą procedurą. Wystąpienie o unieważnienie decyzji o włączeniu ruin do zasobu mienia szkoły jest ponad nami – tłumaczy dyrektor ZSL, przypominając jednocześnie, że przedłużający się stan tymczasowości realnie zagraża wykorzystaniu funduszy, które otrzymała na przeprowadzenie pilnych remontów, np. jednego ze szkolnych korytarzy. – Z niczym nie możemy ruszyć, tak by je wykorzystać, i w efekcie pieniądze przyznane przez ministra mogą przepaść do końca roku kalendarzowego – zauważa. Zarzut o „naciski” sformułowany przez dyrektor Iwanicką kategorycznie odrzuca starosta Piotr Lech. – To, że nie ustanowiono jeszcze zarządu trwałego na mieniu ZSL, to sytuacja dziwna, tym bardziej że minister zapewniał nas, że wystąpi o to na początku marca. Zamiast tego mamy – w kwietniu – odwołania do ministerstwa kultury, niepokój kadry nauczycielskiej i dyrekcji ZSL, niepotrzebną wymianę zdań na łamach prasy. Ministerstwo środowiska zatrzymało się w połowie drogi do przejęcia szkoły, a my domagamy się konsekwencji w postępowaniu. W działaniach ministerstwa dostrzegam brak logiki, bo jak rozumieć argument, że nie chcemy rewitalizować, ale będziemy konserwować zabytkowy zamek. W ten sposób za rok, dwa, może nie będzie już co konserwować – konkluduje starosta.

Nie ma o co walczyć

O opinię w tej sprawie poprosiliśmy również milickiego nadleśniczego Franciszka Biernackiego. Ten do sprawy podchodzi spokojnie i nie widzi powodu, dla którego dyrekcja Zespołu Szkół Leśnych miałaby narzekać na starostę Piotra Lecha, a ten się jej rewanżować. – Cała procedura już się chyba kończy i to minister musi podjąć ostateczną decyzję. Starostwo i ZSL nie mają o co walczyć. To są sprawy, które rozgrywają się na szczeblu samorządu wojewódzkiego i ministerstw. Wiem, że minister środowiska ma wolę jak najszybszego przejęcia mienia pozostającego w tej chwili w zasobach Skarbu Państwa, i przypuszczam, że będzie chciał to uczynić do końca czerwca. Przepychanki na naszym szczeblu niczego nie zmieniają i niczemu nie służą. My, jako nadleśnictwo, staramy się sporu nie zauważać i konsekwentnie realizujemy powierzone nam przez Dyrekcję Generalną LP obowiązki i zobowiązania, np. dotyczące praktyk uczniowskich – wyjaśnia aktualną sytuację szkoły leśnej. Jednocześnie jest przekonany, że definitywne przejęcie ZSL od Skarbu Państwa oznaczać będzie napływ strumienia pieniędzy na remont szkoły, choć potwierdza, że pomysł rewitalizacji ruin milickiego zamku nie jest zbyt entuzjastycznie witany przez urzędników Ministerstwa Środowiska. Ważne jest jednak, że przełomu spodziewać się należy lada tydzień.

 

źródło: głos milicza 

DSCF1967Gęste kłęby dymu, które wydobywały się z dachu jednej kamienicy w centrum Gryfowa Śląskiego postanowiły na nogi sześć zastępów straży pożarnej. Pożar wybuch około godziny 23., a akcja gaszenia pożaru trwała do 4 nad ranem.  

Akcja gaśnicza w Gryfowie Śląskim była tym trudniejsza, że do pożaru doszło w jednej z bliźniaczych kamienic. Obawiano się, że ogień może przenieść się na pobliskie budynki. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że w płomieniach stoi dach budynku dlatego strażacy użyli podnośnika. Mieszkańcy na szczęście zdążyli się szybko ewakuować i nikomu nic się nie stało. Strażacy wstępnie wycenili straty na 120 tysięcy złotych, a budynek który uratowano przed całkowitym spaleniem, na pół miliona złotych. Przyczynę pożaru będą ustalali policjanci. Nieoficjalnie mówi się, że budynek mógł się zapalić od niesprawnego pieca kaflowego. W gaszeniu pożar brały udział dwa zastępy strażaków z Lwówka Śląskiego, dwa z Gryfowa, dwa z Mirska i jeden z Rząsin. Zabytkowa kamienica, której dach praktycznie całkowicie spłonął nadaje się do remontu. Budynek należał do wspólnoty mieszkaniowej, której nie stać na drogi remont. Zalanych zostało też kilka mieszkań. Dopiero po dochodzeniu policjantów będzie można wydać opinię o ewentualnej przyczynie pożaru i dochodzić winnego. Nie wiadomo czy budynek był w ogóle ubezpieczony.

 

źródło: nj24.pl

Będzie wstyd na cały Dolny Śląsk, a może i na całą Polskę. Okazuje się, że mury obronne w Lwówku Śląskim w miejscach, w których są najbardziej uszkodzone, pokryte zostaną plastikową folią. Gmina potrzebuje 8,5 miliona złotych na renowację zabytkowych murów.


Taki widok będzie towarzyszył do końca zimy mieszkańcom Lwówka Śląskiego i turystom, którzy odwiedzają te miasto. Folia ma zabezpieczyć mury przed dostającą się do środka wodą bo jeśli ta zamarznie w zimie to może rozsadzić mury, które i tak już w wielu miejscach są w opłakanym stanie.

- Na pewno nie będzie to piękne, ale będzie skuteczne. Na zimę zabezpieczamy mury folią żeby nie doszło do jakiejś katastrofy budowlanej. Mury nie są w dobrym stanie technicznym na górną część pada śnieg, topi się woda, która wpływa wgłąb i rozsadza mur – wyjaśnia Ludwik Kaziów, burmistrz Lwówka Śląskiego.

Jak wyjaśnia Ludwik Kaziów, w kasie lwóweckiego urzędu nie ma pieniędzy, aby zabezpieczyć mury obronne zgodnie ze sztuką budowlaną. Na renowację lwóweckich murów obronnych potrzeba blisko 8,5 mln zł, a na najpilniejsze remonty tych odcinków, które są w najgorszym stanie technicznym potrzeba 3,5 mln zł. Gmina Lwówek Śląskim już nie pierwszy raz złożyła wniosek do ministerstwa kultury, aby otrzymać pieniądze na renowację murów obronnych. Wniosek został także złożony w tym roku. Nie wiadomo czy, w 2012 roku w ministerstwie znajdą się pieniądze na ten cel. Warto zaznaczyć, że lwóweckie mury obronne są jednymi z najpiękniejszych w Polsce ponieważ datowane są na XIII wiek.

Wicemarszałek Dolnego Śląska twierdzi, że burmistrz Lwówka Śląskiego nigdy nie składał do województwa wniosków na renowację murów. 
- Nie pamiętam żeby składane były wnioski do naszego projektu na zabytki. Co roku samorząd przeznacza 5 mln zł i z tego tytułu kilkadziesiąt zabytków na Dolnym Śląsku otrzymuje dofinansowanie. Gdyby taki wniosek był złożony to przypuszczam, że byłby pozytywnie rozpatrzony – mówi Jerzy Łużniak.

Burmistrz Lwówka Śląskiego przyznaje, że takiego wniosku nie składał ponieważ potrzebuje dużo większych pieniędzy jak te z samorządu województwa.

 

nj24.pl

Z okazji 500-lecia odkrycia teorii heliocentryzmu Mikołaja Kopernika, Muzeum Regionalne w Jaworze przygotowało stałą ekspozycję na zamku piastowskim zatytułowaną "Jaworskie losy rękopisu Kopernika O obrotach sfer niebieskich". Otwarcie wystawy oraz poświęconą jej prelekcję multimedialną zapowiadano na 22 i 28 sierpnia, jednak ze względu na przygotowania obchodów Targów Chleba, muzealne atrakcje przesunięto. Mamy nadzieję, że zwiedzający nie będą zmianą terminów zawiedzeni. Jej wernisaż odbędzie się w dniu 12 września, w piątek  o godzinie 18. Natomiast w czwartek 25 września zapraszamy na godzinę 17 do siedziby muzeum przy ul. Klasztornej, gdzie badacz śląskich archiwaliów, Arkadiusz Muła wygłosi odczyt pt. "Rękopis Mikołaja Kopernika na zamku w Jaworze".

           

Ekspozycja poświęcona jest postaci słynnego astronoma oraz dziełu "O Obrotach sfer niebieskich", którego rękopis wpisany dziś na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO w XVII wieku przechowywany był w bibliotece jaworskiego zamku. Przygotowania ekspozycji oraz badania archiwaliów przebiegają we współpracy z Colegium Majus w Krakowie, Młodzieżowym Obserwatorium Astronomicznym w Niepołomicach, Muzeum w Nysie, Archiwum Państwowym w Legnicy oraz parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Żaganiu.

 

Pierwsze wrażenie: nikt, nawet szaleniec, go nie kupi. Nawet nie wszedłem do środka - mówi właściciel pałacu w Kamieńcu. Kupił. To kolejny zabytek ziemi kłodzkiej, który dostał szansę
Pałac: niewielki, 900 metrów, położony na wzgórzu, z nową szaro-białą elewacją. Z komina snuje się dym. Pierwsi goście wejdą tu już za kilka miesięcy.

Katarzyna: warszawianka, od wielu miesięcy prowadziła anonimowo blog, w którym opisywała kolejne etapy remontu. - Nikt w pracy nie wiedział, że kupiliśmy zabytek. Ten tekst to mój pałacowy "coming out" - śmieje się. W marcu po 20 latach odchodzi z korporacji, żeby mieć więcej czasu dla pałacu. 

Wojciech: warszawiak, prowadzi firmę z branży tworzyw sztucznych. Przez ostatnie cztery lata co kilka-kilkanaście dni jeździł samochodem między Warszawą a Kamieńcem (450 km), żeby pilnować remontu.

- To jest jak nałóg, jak stan zakochania. Mało rozsądku, dużo emocji - przyznaje małżeństwo. Kupili budynek za prawie 400 tys. zł, w remont włożyli już wielokrotność tej kwoty.
 

czytaj więcej

Już 11 lipca czeka na nas wyjątkowe widowisko plenerowe. Na Dziedzińcu Honorowym Zamku Książ o godzinie 21.00 wystawione zostanie jedno z najsłynniejszych na świecie dzieł muzycznych – oparta na średniowiecznym zbiorze pieśni kantata sceniczna "Carmina Burana", której kompozytorem jest Carl Orff.

 

Będzie to pierwsze w historii Zamku Książ tego typu wielkie widowisko plenerowe. Na umiejscowionej na Dziedzińcu Honorowym Zamku scenie pojawi się przeszło 70 wykonawców. Będą też dodatkowe elementy uatrakcyjniające widowisko, takie jak niecodzienna inscenizacja czy specjalne oświetlenie.
 

- Wersja, którą wybraliśmy tu dla Państwa w Zamku Książ jest to wersja ucznia Carla Orffa, która została autoryzowana przez kompozytora. Jest to wersja kameralna na dwa fortepiany, duży zespół perkusyjny, dwa chóry i solistów. Cały tekst jest w języku łacińskim. Nasz festiwal od początku skupia się przede wszystkim na prezentacji głosu. W związku z tym nasze projekty, to projekty w których króluje głos z towarzyszeniem fortepianu, lub małego zespołu instrumentalnego. Wszystko po to, aby ukazać kunszt wokalny, zaprezentować znakomitych solistów operowych i wykonawców dzieł oratoryjnych czy musicali. "Carmina Burana" jest początkiem wielkich widowisk, które planujemy - powiedział Maciej Michałkowski - Dyrektor Festiwalu "Zamkowe Spotkania z Operą"

Jako wykonawcy wystąpią: w roli Dziewczyny sopranistka Anna Lichorowicz, w rolę Łabędzia wcieli się tenor Tomasz Maleszewski a rolę Starego Poety zagra baryton Łukasz Rosiak. Będzie też dwoje pianistów: Katarzyna Neugebauer i Michał Rot, będzie Zespół Repercussion, wykorzystujący wiele często rzadkich instrumentów perkusyjnych, będzie nawiązujący do włoskiej tradycji sbandieratori, czyli żonglerki chorągwiami zespół Gwardia Gryfa, którego występy wzbogacone są o pokazy tancerek ze skrzydłami, żonglerów i tancerzy ognia, oraz Festiwalowy Chór Dziecięcy i Akademicki Chór Politechniki Wrocławskiej. Dyrygować całością będzie Małgorzata Sapiecha Muzioł, natomiast o inscenizację widowiska zadba Maciej Michałkowski. 

- Gwardia Gryfa to piętnastoosobowy zespół z Wrocławia, ale przede wszystkim jedyna grupa w Polsce, wykonująca pokazy włoskiej sztuki żonglerki chorągwiami o nazwie sbandieratori. Zespół powstał w środowisku Opery Wrocławskiej. Pomysł na powstanie zespołu narodził się podczas widowiska Opery Wrocławskiej - "Otello". Włoska sztuka żonglerki chorągwiami wywodzi się jeszcze z czasów średniowiecza. Artyści tworzą piękne układy, które można nazwać tańcem z chorągwiami. Jest to niezwykle widowiskowe. Korzystając ze swoich umiejętności żonglerki tworzą oni układy taneczne do muzyki orkiestry. We Włoszech bycie sbandieratori to chwała, zaszczyt, ale i ciężka praca. Gwardia Gryfa czerpie od mistrzów z Toskanii najlepsze elementy sbandieratori, czyli przede wszystkim podniebny taniec chorągwi, który jest niezwykle widowiskowy. Dzisiaj Gwardia Gryfa to już nie tylko chorągwiarze, ale także tancerki i szczudlarze - powiedziała Karina Prajs-Owczarek - współzałożycielka i manager Gwardii Gryfa

Widowisko odbędzie się w ramach Festiwalu "Zamkowe Spotkania z Operą", którego organizatorami są: Zamek Książ w Wałbrzychu, MMImpresario i Fundacja Ottenbreit. Bilety można nabyć w kasach Zamku Książ, lub on-line na stronie www.bilety.ksiaz.walbrzych.pl i www.ticketpro.pl. 

- Festiwal i widowisko na dziedzińcu Zamku Książ to nie tylko setki ludzi zaangażowanych, którzy są artystami czy ludźmi związanymi z kulturą i sztuką, ale także wiele firm, które są podwykonawcami, osób zaangażowanych w transport, promocję, sprawy logistyczne. Takie wydarzenie to nie tylko wyzwanie kulturalne, ale też ogromne wyzwanie organizacyjne. Mamy wiele sygnałów z całej Polski, że "Carmina Burana" będzie obserwowana przez inne ośrodki, gdzie znajdują się zabytki, które posiadają przestrzeń plenerową. Plener w Polsce jest coraz częściej wykorzystywany do różnych wydarzeń artystycznych, ale zawsze rodzi wiele problemów i zagrożeń, choćby takich jak niesprzyjające warunki atmosferyczne - powiedział Sebastian Ottenbreit - współorganizator widowiska
 
 

Z okazji rocznicy 600-lecia Krzywej Wieży, którą obchodzimy w tym roku, zapraszamy Państwa do udziału w konkursie fotograficznym "Krzywa Wieża w czterech porach roku". Celem konkursu jest promocja Krzywej Wieży - największego zabytku Ząbkowic Śląskich oraz ukazanie jej niepowtarzalności i oryginalności.

 

Dla zwycięzców przewidziano atrakcyjne nagrody:


I miejsce – nowoczesny tablet multi-touch,
II miejsce – kamera cyfrowa,
III miejsce – profesjonalny plecak na sprzęt fotograficzny
dwa wyróżnienia - cyfrowe ramki do zdjęć.

 

Każdy uczestnik konkursu nadsyła 8 pojedynczych fotografii, wykonanych w dowolnej technice (kolorowa, czarno-biała, sepia) - po 2 zdjęcia z każdej z pór roku (zima, wiosna, lato, jesień), a termin dostarczenia/przesłania prac mija dnia 31 października 2013 roku. Prosimy o zapoznanie się z regulaminem i pozostałymi wymogami konkursowymi.

 

Serdecznie zapraszamy do udziału w konkursie!

 

więcej na stronie zabkowiceslaskie.pl

 

Zapraszamy już w najbliższy weekend (25.05.2013) do Łomnicy na niezwykle interesujące pokazy w ramach XXII Festiwalu "Maj z Muzyką Dawną"

Główną ideą festiwalu, organizowanego przez Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu - OKiS,
jest prezentacja muzyki średniowiecza, renesansu i baroku na kopiach instrumentów z ubiegłych epok i z wykorzystaniem dawnych technik wykonawczych.
Wszystkie koncerty festiwalowe odbywają się w zabytkowych wnętrzach budynków Wrocławia i Dolnego Śląska
.

W Łomnicy, w sobotę 25.05., od godz. 17.00,
podziwiać będzie można pokaz walk i obyczajów rycerskich, w wykonaniu Kłodzkiego Bractwa Rycerskiego (godz. 17.00)
oraz uczestniczyć w Koncercie "Wojna i Miłość, czyli krucjaty, trubadurzy i truwerzy" Jacka Kowalskiego i Klubu Świętego Ludwika (godz. 19.00).

WSTĘP WOLNY!

Pokazom festiwalowym w sobotę 25.05. jak i w niedzielę
26.05. towarzyszyć będzie Targ na Folwarku
tak, jak to miało miejsce w średniowieczu w każdym niemal miasteczku(godz. 11.00-18.00) 

Dużą atrakcją tych dwóch dni będzie na pewno nasza historyczna kuchnia w piwnicy Dużego Pałacu,
gdzie ochmistrzyni rządzić będzie wśród parujących garnków i kuszących zapachów.

Naturalnie także
dla dzieci przewidzieliśmy specjalne niespodzianki.

więcej informacji na www.palac-lomnica.pl

Trwają zapisy na XVI edycję "Nocnego zwiedzania...z duszą na ramieniu".Termin XVI edycji – 27.07.2012 r.

 

Każdy kto jest ciekawy, jakie tajemnice skrywa po zmroku majestatyczny Zamek Książ, a przede wszystkim chce się przekonać czy jest odważny musi wziąć udział w tym wydarzeniu.
 

Zwiedzanie rozpoczyna się o godz. 23:00.

Rezerwacji można dokonać poprzez internetowy system rezerwacji biletów na stronie www.bilety.ksiaz.walbrzych.pl lub bezpośrednio w kasie biletowej w Zamku Książ.

Cena biletu:

- 50 zł od osoby - w przypadku rezerwacji przez internet

- 55 zł zł od osoby - w przypadku zakupu biletu w kasie biletowej

Uwaga! Liczba miejsc ograniczona!