zabytki dolnego śląska

www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

wiadomości pochodzą z:
współpraca

Dwór Sarny w Ścinawce Górnej, zwany też zamkiem Scharfeneck, nie ma jeszcze swojego ducha. Ale jak mówi jego sąsiadka, zwana we wsi "Hrabiną z Saren", u niej jest Biała Dama, to i na zamku coś się znajdzie. Dwór chciała kilka lat temu przejąć fundacja księcia Karola, następcy brytyjskiego tronu, ale ostatecznie kupiła go spółka z Warszawy. Nowi właściciele planują udostępnić zamek zwiedzającym, a w potężnym spichlerzu stworzyć salę koncertową na 200 osób. Książę Karol będzie miał czego żałować - przekonują.

 

 

W drodze do Ścinawki Górnej na Dolnym Śląsku mijamy malownicze szczyty Gór Ścinawskich, lasy, bocznicę kolejową, krowy pasące się przy drodze, od czasu do czasu domy z szyldami "Agroturystyka". Wieś przecina rzeka Ścinawka, która łączy się ze swoim dopływem - Włodzicą. Z prawej strony do Ścinawki wpada Piekło, potok odprowadzający wody spod Gajowa, z lewej Szczyp, płynący z Góry św. Anny i Bieganowa.

Dwór Sarny na pierwszy rzut oka przypomina mały zamek z folwarcznymi budynkami. Taka jest też jego niemiecka nazwa - Schloss Scharfeneck, czyli po polsku "zamek na ostrym narożniku". Położony na skarpie, u zbiegu Włodzicy i Ścinawki, góruje nad piękną okolicą. Nazwa "Sarny" pojawiła się właściwie przez przypadek. Tuż po drugiej wojnie światowej tutejsza ludność zaczęła używać pierwszego polskiego określenia - Szarfhik, ale się nie przyjęło. Prawdopodobnie ktoś uznał po prostu, że łatwiej wypowiedzieć "Sarny". I tak zostało, bo czego jak czego, ale saren w tej okolicy nie brakuje.

 

więcej na naszemiasto.pl