zabytki dolnego śląska

www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

współpraca

W czasie, gdy między połączonymi wojskami sasko-polsko-litewskimi , a Szwedami, ściągniętymi do Warszawy dla zabezpieczenia koronacji wojewody poznańskiego Stanisława Leszczyńskiego na króla Polski, doszło do bitwy pod Warszawą, w oddalonym o przeszło 500 kilometrów na południe Kamieńcu trwały zaawansowane prace nad budową ołtarza. Na zlecenie opata Gerarda Woyewodę Krzysztof Koniger z Wrocławia przy współpracy z mistrzem stolarskim Hanelein z Nysy tworzyli misterne dzieło sztuki z drewna sosnowego. 12 Apostołów, kunsztowna ornamentyka a w zwieńczeniu postać św. Bernarda. W całość wpisane muzykujące anioły. 

 


No właśnie anioły. Podczas niedawnej wizyty w Kamieńcu muzyk Robert Bachara spośród wszystkich muzykujących aniołów wypatrzył jednego, trzymającego w ręku lutnię. Wszystko wskazuje na to, że aniołek ten dzierży w rękach oryginalny instrument z tamtej epoki! Wprawdzie wymaga to dokładniejszego sprawdzenia, wygląda jednak na to, że artyści rzemieślnicy poszli nieco na skróty – po co rzeźbić szczegółowe detale lutni, skoro można kupić cały instrument i wkomponować w ołtarz. 


Instrument ze schyłku baroku to nie lada podróżnik w czasie. Jeśli lutnia jest oryginalna, to kim był jej twórca? Czy kiedykolwiek ktoś na niej grał? Czy jest sprawna? Widać struny – czy wydają dźwięk? Na razie więcej pytań niż odpowiedzi.

 

Mateusz Gnaczy

Towarzystwo Miłośników Ziemi Kamienieckiej