zabytki dolnego śląska

www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

współpraca
artykuły pochodzą z:

Powiało hurra optymizmem, czyli o sprzedaży pałacu w Samborowicach, Agencji Nieruchomości Rolnej i ogólnym stanie III RP

 

 

W ostatnim czasie sporo pisano na licznych portalach o sprzedaży przez A(gencję)N(ieudaczników)R(olnych) pałacu w Samborowicach. Na odtrąbienie sukcesu warto jednak poczekać do ujawnienia planów przez nowego właściciela i podjęcia przez niego pierwszych działań. Co ciekawe we wszystkich opisach nie wspomniano za ile obiekt został sprzedany. To zresztą nie jedyne przemilczenie. Tak naprawdę sprzedano bowiem działkę o powierzchni 8,1913ha, na której jest m.in. położona dawna rezydencja. Według informacji ze strony http://wroclaw.anr.gov.pl/…/oferty-nierucho…/149-samborowice cena wynosiła 481.150,00 zł (cena obniżona o 50%). Jako kolejną ciekawostkę podaję średnią cenę gruntów (co prawda ornych) w woj. dolnośląskim w 2015 roku - 33 876 zł za ha (źródło: http://www.arimr.gov.pl/dl…/srednie-ceny-gruntow-wg-gus.html). Gdyby więc była to działka orna sama wartość ziemi wynosiłaby około 280 tyś PLN. Tymczasem na terenie działki w Samborowicach mamy m.in. kilka hektarów parku, potencjalnie do oczyszczenia (ewentualnie wycięcia).


Niezłą propagandą są także zamieszczone przy tekście fotografie. Na większości z nich zaprezentowano nie pałac, lecz budynek bramny, w którym rzeczywiście ANR kilka lat temu wymieniła dach. Jedyne zdjęcie pałacu pokazuje stosunkowo dobrze zachowaną wieżę. Z podanych informacji nie dowiemy, się nic na temat rzeczywistego stanu zabytku. Pałac jest tymczasem rozcięty na pół jakby w ostatnich latach w Polsce trwała wojna, a budynek padł ofiarą bombardowania. Obiekt praktycznie nie posiada dachu, podobnie jest z większością stropów. Pozostałe ściany są mocno przesiąknięte wilgocią. Rzeczywisty stan pałacu jest tak fatalny, że nie zaskoczy nas pojawienie się ekspertyzy przygotowującej możliwość rozbiórki budynku (ewentualnie z pozostawieniem wieży). W tym miejscu warto jeszcze napisać parę słów o ostatnich "gospodarzach" pałacu. Według informacji podanych przez Romualda Łuczyńskiego w "Losy rezydencji dolnośląskich w latach 1945-1991" (s.572) pałac po wojnie wykorzystywał PGR w Przewornie i w 1989 roku przeprowadził ostatni (!) remont. Po upadku PGR-u (doprowadzone do zagłady przez działania Leszka Balcerowicza) obiekt przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa, a następnie Agencja Nieruchomości Rolnych. W rezultacie pałac w 2001 roku został opuszczony, a osiem lat później był już ruiną. Oczywiście znamy pogląd dyrektorów ANR, że jej celem statutowym nie jest remont zabytków, jednak czy taki był cel działania PGR-u ? A jednak remont w 1989 roku przeprowadzono. A swoją drogą czy pałac nie był majątkiem należącym do ANR ? I czy jednym z podstawowych obowiązków pracownika każdego przedsiębiorstwa nie jest dbanie o powierzone mu mienie. Więc jak w takim razie wytłumaczyć brak bieżących remontów i doprowadzenie wartościowego obiektu do stanu ruiny. Oczywiście można tłumaczyć to brakiem środków, tylko że tych akurat ANR nie brakuje. Pochodzą one ze sprzedaży oraz dzierżawy setek tysięcy hektarów gruntów ornych, przeważnie przejętych bez odszkodowania od niemieckich obywateli na skutek wyniku drugiej wojny światowej. Warto odnotować, że tylko w 2013 roku
Agencja odprowadziła do budżetu państwa 1 mld 975 mln zł (http://niezalezna.pl/50673-anr-sprzedala-148-tys-hektarow). Agencja jednak nie remontuje powierzonych jej zabytkowych rezydencji, a wręcz przy bezczynności konserwatorów, którzy wolą nachodzić osoby prywatne, doprowadza je do ruiny. W tym miejscu mała dygresja. Reforma na skutek której to wojewoda powołuje konserwatora zabytków sprawiła, że ten jest praktycznie bezradny wobec lokalnej sitwy, w skład której często wchodzą samorządowcy i regionalni dyrektorzy Agencji powoływani z nadania partyjnego. Jak najszybciej powinno się przywrócić bezpośrednią podległość służb konserwatorskich Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bowiem o wiele trudniej o naciski w sprawie odwołania niewygodnego konserwatora na poziomie stolicy, niż w regionie. Wracając jednak do Samborowic, ciekawe co ANR uczyni z otrzymaną ze sprzedaży nieruchomości kwotą prawie 500 tys PLN. Oczywiście trafią one na ogólne konto Agencji, a stamtąd do budżetu państwa. Państwa które wyda je na broń w kolejnym ustawionym przez lobbystów przetargu. Bo chociaż nie stać na to Niemiec, to jednak Polska może pozwolić sobie na wydawanie 2 % PKB na broń. Przecież u nas nie ma głodnych dzieci, niewydolnej służby zdrowia, zrujnowanych zabytków i masy biedy oraz wykluczenia. Nie to nie u nas, tak na pewno jest u naszych zachodnich sąsiadów. Oczywiście masie idiotów politycy wcisną kit, że musimy się bronić bo zagraża nam Rosja. I zapomną przy okazji podać różnicę w naszych PKB i określić szansę w wyścigu zbrojeń Polska vs. Rosja. Zapomną również o tym jak w 1999 roku opowiadali nam, że musimy wstąpić do NATO, by w przyszłości nie być zagrożonym przez Rosję. Przecież po coś jesteśmy w Sojuszu Północnoatlantyckim, a jego członkowie powinni solidarnie składać się na wzajemną obronę według swoich możliwości finansowych, a nie ponad nie. Polskich polityków stan państwa jednak nie martwi, łapówki przy przetargach zbrojeniowych są niewspółmierne do tych przy przetargach np. na remonty zabytków. Tymczasem jeśli na remonty zabytków nie chce przeznaczać się pieniędzy uzyskanej ze sprzedaży ziemi (swoją drogą często z majątków, których ozdobą były niszczejące pałace, więc przeznaczeniem tej ziemi było utrzymywanie wspomnianych rezydencji) przez ANR, to odrobiną przyzwoitości byłoby przeznaczanie na ten cel środków otrzymanych ze sprzedaży zabytków. Dla przykładu 500 tyś PLN uzyskanych ze sprzedaży działki w Samborowicach, można by przeznaczyć na prace ratunkowe przy niszczejącym i nie sprzedanym jeszcze dworze w Strużynie (także powiat strzeliński, także własność ANR). Dwór w Strużynie jest w o wiele lepszym stanie niż ruiny pałacu w Samborowicach, jednak gdy był opuszczany przez ostatnich lokatorów około 2011 roku już w nim przeciekał dach. Konserwator jednak nie reagował i nie nakazał ANR zabezpieczenia dachu. Agencja sama żadnego remontu nie przeprowadzi. I jeśli nic się w tym kraju nie zmieni za kilka lat dwór w Strużynie, będzie wyglądał tak jak dzisiaj pałac w Samborowicach. A później będziemy cieszyć się, że ktoś kupił działkę z nim za bezcen. A poza dworem w Strużynie podobny los czeka kolejne zabytkowe rezydencje. Oczywiście możemy też wierzyć w prywatną inicjatywę i potrzebę istnienia np. jakiś czterdziestu hoteli i prywatnych domów opieki w powiecie strzelińskim, umieszczonych w zabytkowych rezydencjach.

 

Po tych kilku gorzkich słowach oczywiście życzymy pałacowi w Samborowicach jak najlepiej i mamy nadzieję, że nieruchomość nabył poważy inwestor który planuje jakieś prace ratunkowe, a nie wyburzenie zabytku.

 

Damian Dąbrowski

Pałace Śląska