zabytki dolnego śląska

www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

współpraca
artykuły pochodzą z:

Wysmakowane filmowe reklamówki powściągliwie zachęcają, by jedynie ,,dotknąć" dolnośląskich tajemnic. Jakby zbytnia ciekawość była źle widziana, mogła podkopać wizerunek czarującej sielanki…

Jeden z najpiękniejszych regionów Polski słusznie promuje się z pomocą tego, co tu najlepsze: wspaniałej przyrody i bogactwa kultury materialnej. Nikogo nie dziwi obsadzanie w rolach głównych zamków i pałaców, skoro obiektów rezydencjonalnych województwo dolnośląskie ma najwięcej. Samych zamków jest tu 99, podczas gdy w kolejnym śląskim zaledwie 36. Monumentalny Książ czy baśniowo położona Czocha to regionalne ikony oblegane przez turystów i ekipy filmowe. Rośnie popularność Doliny Pałaców i Ogrodów, w której błyszczą odrestaurowane rezydencje Wojanowa, Karpnik, Łomnicy, Staniszowa czy Jeleniej Góry. A co z resztą? Dlaczego region nie przechwala się innymi ,,dolinami pałaców i ogrodów"? Przecież istnieją niemal w każdym powiecie z zabytkami niekiedy cenniejszymi od tych renomowanych… 

 

Wedle służb konserwatorskich na 770 zabytkowych rezydencji karygodnie zaniedbywanych jest około 600. Choć z roku na rok coraz więcej podnosi się z upadku, co druga to kopnięta w krzaki ruina zdana na łaskę sił natury. Tragiczną miarą postępu są coraz rzadsze przypadki fizycznego unicestwienia, które kiedyś były na porządku dziennym. 

W 1945 roku na Dolnym Śląsku znajdowało się ponad 1500 rezydencji. Połowa została zrównana z ziemią i choć chcielibyśmy, żeby było inaczej, w niewielkim stopniu to zasługa działań wojennych i wandalizmu Armii Czerwonej. Komunistycznym patentem była rozprawa ze wszystkim co niemieckie i burżuazyjne, państwowy szaber dzieł sztuki, masowe rozbiórki na rzecz zrujnowanych miast centralnej Polski i ostentacyjna tolerancja dla pospolitego rabunku i dewastacji zabytków. 

Z dzisiejszej perspektywy trudno obiektywnie osądzać tamtą rzeczywistość i ludzi ukształtowanych przez 6 lat wojny i okupacji, żyjących w opresyjnym systemie politycznym i w niepewnych powojennych granicach. Jednak dziś mamy inny system, inne pokolenie, ugruntowane granice, życzliwe stosunki z Niemcami, wreszcie unijne wsparcie dla ratowania europejskiej spuścizny kulturowej. I co? Czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że… prawie nic się nie zmieniło. W niezliczonych przypadkach bezradne są służby konserwatorskie, bezczynne organy ścigania, bezkarni złodzieje i wandale, niewrażliwe lokalne wspólnoty i kompletnie apatyczne środowisko naukowe. Jakby fatalne, powojenne nawyki na dobre zakorzeniły się w państwie, które przestało funkcjonować. 

Jak dawniej tłumaczymy się brakiem pieniędzy, choć tak niewiele trzeba, by ruinę odgruzować, usunąć śmieci i samosiejki, postawić płot, tablicę informacyjną i zabezpieczyć mury. Innymi słowy okazać szacunek historii, zapewnić zabytkowi tożsamość i przetrwanie. 

To absolutne minimum, na które zasługują wszystkie zabytki, w tym bezcenne rezydencje przedstawione w tej publikacji. Miały szczęście, nie ucierpiały w czasie wojny. Zobacz, co z nich zrobiliśmy. A to tylko czubek góry lodowej...

 

 

 

1. Pisarzowice (powiat Lubań)


Okazały renesansowy pałac zbudowany w 1604 roku ze strzelistą wieżą wzniesioną w 1765 roku. Wspaniale wyposażony, otoczony parkiem ze stawem i fontanną. 
Tuż po II wojnie światowej w rezydencji stacjonowali żołnierze, później zamieszkali repatrianci z rumuńskiej Bukowiny. Kiedy się wynieśli, niepilnowany pałac stał się celem gwałtownego rabunku. Po pałacowe dobra złodzieje podjeżdżali furmankami. Znikły meble, kaloryfery, krany, wyrywano kraty, ze ścian skuwano płytki. W latach 60. strzęp dawnej rezydencji PGR przeznaczył na punkt skupu mleka. Kiedy zawalił się dach, ruinę porzucono na dobre. Rozpadała się później jako własność Agencji Nieruchomości Rolnych, od kilkunastu lat w rękach prywatnych. Pałacowe mury przygnębiają, ale wnętrze przywodzi na myśl brutalnie rozerwane trzewia, przeraża zmasakrowaną konstrukcją wieży gotowej w każdej chwili runąć z łoskotem.

 

 

2. Daszów (powiat Góra)


Barokowy pałac z lat 1729-35. Na Dolnym Śląsku niepowtarzalny, o czym przesądza oryginalny, wysunięty ryzalit. Szczęśliwie to element najsolidniejszy, dzięki czemu wciąż wiadomo, że mamy do czynienia z zabytkiem, a nie bezwartościową ruderą. 
Wszystko inne przepadło, w tym m.in. paradny podjazd z balustradą, rzeźby i park krajobrazowy. Pałac był rozkradany i dewastowany od zakończenia ostatniej wojny, choć jeszcze do 1965 roku na parterze znajdowała się szkoła. Likwidacja placówki utorowała drogę do totalnej demolki. Dziś ciekawość dla resztek dawnego wystroju można przypłacić śmiercią. Zmasakrowany pałac w każdej chwili gotów złożyć się jak domek z kart.

 

 

3. Rząśnik (powiat Złotoryja)


Potężny barokowy obiekt zbudowany w XVIII wieku według projektu wybitnego architekta Martina Frantza. Jedna z najokazalszych i najcenniejszych rezydencji szlacheckich na całym Śląsku położona nad stawem w otoczeniu parku krajobrazowego. 
Pałac zarządzany przez kombinat rolny w Wojcieszowie był wykorzystywany jako budynek mieszkalny. Nie licząc prac zabezpieczających w latach 60. minionego wieku, nie był remontowany. W efekcie mieszkańcy porzucili go w połowie lat 80. Zdemolowany i pozbawiony dachu dogorywa jako odpychająca rudera pożerana przez dziką roślinność. Niedawno Agencja Nieruchomości Rolnych sprzedała pałac prywatnemu inwestorowi, który oczyma wyobraźni widzi w Rząśniku… dom opieki i elegancki hotel z bogatą ofertą rekreacyjną.

 

 

4. Ratno Dolne (powiat Kłodzko) 


Wspaniały zamek rycerski posadowiony na stromym zboczu, wzmiankowany niemal 700 lat temu. W późniejszych stuleciach wielokrotnie przebudowywana rezydencja pałacowa, której ostateczny kształt nadano w XIX wieku. 
Po wojnie pałac przechodził z rąk do rąk, należał m.in. do PGR-u i Związku Nauczycielstwa Polskiego, pełniąc rolę domu wczasowego i ośrodka doskonalenia zawodowego ZNP. Remontowany w 1972 roku już w latach 80. okazał się nikomu niepotrzebny. Sprywatyzowany w 1996 roku, dwa lata później stał się celem nieustalonych podpalaczy. Od lat porzucona tragiczna ruina. Sypią się ściany, walą stropy, przez puste oczodoły okien wyglądają drzewa porastające pałacowe wnętrza.

 

 

5. Siedlce (powiat Lubin)


Barokowy pałac z 1730 roku, jeden z najpiękniejszych w regionie. Niewielkie rozmiary rezydencji zrekompensowano bogactwem wystroju elewacji i wspaniałym otoczeniem z aleją lipową, paradnym dziedzińcem, mostkami nad fosą i urzekającym parkiem angielskim.
Po II wojnie światowej mieszkańcy oczarowani opustoszałym pałacem i wspaniałą salą balową przychodzili tu na wiejskie potańcówki. A potem krok po kroku, z pomocą stacjonujących tu krótko czerwonoarmistów, rabowali i niszczyli, pozostawiając przerażające zgliszcza. Jeszcze w latach 60. minionego wieku za pieniądze służb konserwatorskich odbudowano mury, zbutwiałe belki zastąpiono stalowymi, wzmocniono stropy, odtworzono cały dach. Na próżno. Dewastowany pałac znów popadł w ruinę przywodzącą na myśl wojenny kataklizm, którego tu nigdy nie było.

 

 

6. Parchów (powiat Polkowice)


Barokowy pałac z 1740 roku zaprojektowany przez Martina Frantza. Zapierał dech znakomitą dekoracją sztukatorską, kunsztem ornamentów roślinnych, ozdób o tematyce mitologicznej i bogatym wystrojem rzeźbiarskim na elewacjach. 
Po II wojnie światowej został splądrowany i opuszczony. Przebłyskiem nadziei były prace zabezpieczające dokonane przez PGR w 1958 roku. Jednak przez dziesięciolecia obiekt już tylko zamieniał się w makabryczną ruinę. Dwa lata temu Agencji Nieruchomości Rolnych po sześciu (!) przetargach udało się wcisnąć nieruchomość nabywcy za… 68 tys. zł. Pomimo remontowych deklaracji ani na jotę nie zmieniło to położenia zabytku, który trzyma się już tylko resztkami sił, ale wspaniałą kamieniarką wciąż daje wyobrażenie dawnej świetności.

 

 

7. Piotrkowice (powiat Trzebnica)


Unikalny pałac wzniesiony w 1693 roku. Z daleka zniechęca pospolitą bryłą, przy bliższej znajomości wprost oszałamia dekoracją w stylu toskańskiego baroku. Dzieło mistrza Giovanniego Simonettiego, który z gęstwiny niepowtarzalnych motywów roślinnych, zagadkowych twarzy i obfitych biustów wyczarował symfonię, której próżno szukać gdzie indziej w Polsce. 
Po wojnie pałac powierzono PGR-owi, który umieścił tu szkołę, mieszkania dla pracowników i biura. W latach 80. minionego wieku wyeksploatowany obiekt został opuszczony. U schyłku XX wieku w tragicznym stanie był już cały zespół pałacowy, także browar, folwark, park i mauzoleum miejscowego rodu Danckelmannów. Po prywatyzacji w pałacu zabezpieczono dach i okna, ale majątek znów wystawiono na sprzedaż. Zamknięta na głucho perła śląskiego baroku od lat jest tylko niechcianym bunkrem, w którym niszczeje to, co najcenniejsze: genialna sztukateria i renesansowe sklepienia.

 

 

8. Dziewin (powiat Lubin)


Zbudowany w 1566 roku największy renesansowy dwór w Polsce. Unikalny zabytek klasy europejskiej, niezwykły autentyk. Zdaniem dra Jakuba Jagiełły, eksperta w dziedzinie regionalnej kultury materialnej, poza małą późniejszą przebudową wszystko - łącznie z belkami i dachówkami - funkcjonowało we dworze ponad 400 lat! 
Ogołocony z wyposażenia przez Armię Czerwoną i rodzimych szabrowników po II wojnie światowej był wykorzystywany przez PGR na biura, mieszkania i magazyny. Ostatecznie porzucony w latach 60. minionego wieku. Podupadał z roku na rok w rękach agencji rządowych i prywatnego właściciela z Warszawy. Jeszcze w latach 90. dwór trzymał się dzielnie, jednak XXI wiek to niekończąca się seria katastrof, które powaliły dach i stropy, z 11 wspaniałych renesansowych szczytów nie zostało prawie nic. Wystawiony na sprzedaż w przededniu całkowitego unicestwienia.

 

 

9. Goszcz (powiat Oleśnica)


Europejska perła rokoka z 1755 roku. Pałac porównywany z architektonicznymi znakomitościami Drezna i Poczdamu. Olśniewał fantastycznym wyposażeniem i wystrojem. 
Po wojnie padł ofiarą szabrowników, którzy w 1947 roku prawdopodobnie podpalili pałac, by zatrzeć ślady grabieży. Dzieła zniszczenia dokonali dziurawiący ściany poszukiwacze skarbów, bandyci plądrujący rodowe mauzoleum Reichenbachów, wreszcie… służby konserwatorskie. Za ich zgodą w latach 60. zburzono oranżerię, pawilon i inne budowle parkowe. Pomimo tragicznego stanu ruin oszpeconych betonowym płotem zespół pałacowy nadal zachwyca. Jednak 68 lat to w gminie Twardogóra wciąż za mało, by zabytek odgruzować i zabezpieczyć.

 

 

10. Brzezinka (powiat Oleśnica)


Pałac von Kospothów zbudowany w 1725 roku. Jedna z najpiękniejszych rezydencji barokowych w Europie Środkowej. Olśniewała salą balową i myśliwską oraz kunsztownym parkiem udekorowanym największą na Dolnym Śląsku kolekcją posągów antycznych bogów i wazonów. 
W 1950 roku kolekcja został wywieziona do Warszawy, gdzie nadal jest ozdobą pałacu królewskiego w Wilanowie i… blokowiska na Osiedlu Szwoleżerów. Tymczasem pałac, któremu po ostatniej wojnie do naprawy dachu poskąpiono czterech rolek papy, dziś dogorywa. Nie urzeczywistniono ani jednego z wielu pomysłów zagospodarowania. W zarządzie PGR-u czy prywatnym każdy doraźny remont zabezpieczający był natychmiast niweczony przez lokalnych barbarzyńców piłujących belki stropowe, miażdżących sztukaterie, wycinających parkowy starodrzew. Resztki nadziei dla zabytkowych zgliszczy odbiera pobliskie gospodarstwo, skąd dochodzi nieznośny smród obornika...

 

 

Hannibal Smoke: Emplarium